Przejdź do głównej zawartości

MORIA - Path Of The Dead (2025)

 Jakoś mam wrażenie, że ten materiał przechodzi niezauważony a że moim zdaniem zasługuje na nieco więcej atencji to kilka zdań o nim. MORIA to solowy projekt Dave'a znanego mi.in. z PUTRID EVIL. Tutaj dostajemy nieco inną porcję metalu niż w macierzystej kapeli gdyż Path Of The Dead to dawka solidnego death metalu zmieszanego w różnych proporcjach z black metalem. Alboż jak kto woli mamy tu black metal zmiksowany z ciężarem death metalu. Jeden zbój. Co istotne to w sumie słychać że Dave nagrał ten album dla metalowego "fanu". Choć w założeniu jest mrocznie i diabelsko to jednak czuć że nagranie jest bez napinki i bardziej niż zepchnąć nas w otchłań Morii ma sprawić, że pomachamy łbem i potupiemy nóżką. Ja tej płycie nie mam nic do zarzucenia. Brzmienie mocne i klarowne budzące skojarzenia z kilkoma polskimi załogami. Gitary które pełnią tu zdecydowanie główną rolę są elementem napędzającym kompozycje. Czasem jest melodyjnie jak np. w "Mist Of Souls" a czasem agresywniej jak w "Realm Of Darness". A czasem jeszcze, choć może to ja ujowo słucham, słyszę niemal punkowe nuty. Zwłaszcza, udany moim zdaniem, cover z drugiej płyty Necrophobic ma taką punkową motorykę. Co odsłuch to ten album wchodzi mi coraz lepiej. Z pewnością list przebojów nie podbiją, świat metalowy nie obudzi się oszołomiony ale fajnie się tego słucha. Został nagrany z pasji do metalu a ja takie akcje zawsze szanuje. Więc polecam. Cedeka wydała Mara


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PHOBOCOSM - Gateway (2025)

  Noooo, mocno się nam ten rok kończy. Kanadyjczycy z Montrealu atakują właśnie czwartym albumem i dalej mają jeden cel: siać niepokój. Tak jak na poprzednim albumie, mamy cudowanie rozbudowany klimat nadciągającej apokalipsy. Nie każdy potrafi go zbudować w tak sugestywny sposób jak Phobocosm. Zresztą kanadyjskie zespoły mają jakieś duże predyspozycje do tworzenia muzyki która przynosi odwrotność ukojenia. Ten death metal nie pozostawia obojętnym. Bestialskie riffy naprawdę wchodzą do łba z pełną mocą szpikulca do lobotomii. Gitary i wokal to potęga tego albumu. Wszystko w punkt zagrane i do tego bestialskie brzmienie. Cztery zaledwie utwory, poprzerywane interludiami daje w sumie 35 minut muzyki. Przy jej intensywności to idealny czas aby utrzymać uwagę nie pozostając za bardzo sponiewieranym. Jeśli podobał Wam się poprzedni ich album "Foreordained" to sięgajcie śmiało. "Gateway" to tak naprawdę jego kontynuacja, zresztą nagrana podczas tej samej sesji. Bierzcie ...