SARGEIST - Flame Within Flame (2025)
Jakoś tak się złożyło że już chwilę nie było u mnie nic "blekowego". Jakoś tak trafiałem na rzeczy co najwyżej średnie. Ale nowy, szósty już album fińsko-międzynarodowej ekipy, zasługuje na uznanie i poświęcenie mu cennego czasu. Znany z szeregu różnych kapel Shatraug po siedmiu latach wysmażył nowe pełne dzieło Sargeist i dobrze, bo jest bardzo dobrze. Po kilku odsłuchach wręcz jestem gotów stwierdzić, że to jednak z najlepszych ich płyt. Z pewnością do takiego stwierdzenia przyczynia się postać nowego wokalisty z którym Shatraug zna się doskonale z Horny. Spellgoth odwalił tu kawał dobrej roboty. Jego agresywny i chłodny wokal doskonale pasuje do mrocznej atmosfery Sargeist. Ten album wbija się do głowy od pierwszych sekund. Zima, las, czarci kult. Taki tu mamy klimat. Lubię gdy agresja spotyka się z melodią w doskonale wyważonych proporcjach. Gdy wszystkie obowiązkowe black metalowe składniki są odmierzone, dokładnie wymieszane i podane w świetnych kompozycjach. Tu tkwi też moc tej muzyki. Świetne gitary i wokal to jedno ale bez dobrych, przemyślanych kompozycji byłaby po prostu kupa. Ale tu jest zrobione tak, że nie ma nudy. Bywa i agresywnie i klimatycznie. Nie mogę też nie wspomnieć o bardzo dobrej grze hiszpańskiego perkusisty. W punkt robota Alvaro. Tak więc jak lubicie surowo ale z klimatem i melodią to Sargeist Wam polecam. Dobry album.

Komentarze
Prześlij komentarz