Przejdź do głównej zawartości

FRONTSCHWEIN - Faces of War (2025)

 Nazwa zespołu brzmi znajomo? No pewnie, przecież to tytuł bardzo udanego albumu piewców wojny i szatana z Marduk. Również jest to niemieckie określenie które można przetłumaczyć jako świnia frontowa czyli taki odpowiednik naszego mięsa armatniego. Ale od teraz jest to również nazwa naszej rodzimej kapeli która właśnie wydała debiutancki album. I co tam znajdziemy? Ano trzymając się nazwy to bez zaskoczenia. I bardzo się z tego cieszę bo taki black metal to ja lubię. Surowo, bezkompromisowo, bez subtelnego budowania klimatu. Prosty strzał w ryja. Tempo i agresja. Dziki wokal do tego. Odrobina, nie za mało, nie za dużo lecz w sam raz melodii. Wojenne sample trzymające atmosferę trwogi oraz teksty z prawdziwymi wojennymi dramatami. I żeby nie było. Oni nie kopiują Marduka tylko się nim inspirują. To wielka różnica. Czasem rzeczywiście jest trochę jak Marduk, czasem trochę jak Sammath a czasem bardziej po norwesku a czasem po prostu po swojemu. Słucha mi się tego świetnie, czas leci szybciutko i nie ma ani sekundy nudy. "Gnadentod" i zamykający "The Star of Africa" to największe jak dla mnie black hity. Także wszystkim miłośnikom black metalowej dzikości debiut Frontschwein polecam a płytę dostaniecie u niezawodnego Eryka z Old Temple



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BEYOND MORTAL DREAMS - Devastation Hymns (EP 2025)

  Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę