VILE APPARITION - Malignity (2025)

 Sporo, jak na mnie, było ostatnio black metalu ale wracamy do porządnej death metalowej rzeźni. Tym razem polecam Wam drugi album australijskiej ekipy VILE APPARITION. Z reguły jak coś death metalowego wypełznie z tej krainy kangurów i pająków to jest to muza niszcząca i odpychająca niewiernych. I tak jest również tym razem. "Malignity" to ponad 30 minut brutalnej jazdy, mocno klimatycznie i brzmieniowo osadzonej w latach 90-tych. Gitary od samego początku tną i chłoszczą przy współudziale naprawdę szalonego basu. Zadziwiające jest jak przy tak dusznej i ciasnej muzie otrzymujemy naprawdę sporo przestrzeni. Pomimo naprawdę dużej dawki brutalności jest miejsce na melodię i urozmaicenie kompozycji. Może to sprawiać niezwykle różnorodna gra perkusisty który niekonwencjonalnymi rozwiązaniami naprawdę potrafi momentami zadziwić. Wszystko się ładnie spina i ja Wam mocno ten album polecam. Jak ktoś lubi brutalniejsze oblicze Suffocation to też będzie zadowolony. Chyba.




Komentarze

Popularne posty