Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2025

DEGRAVED - Spectral Realm of Ruin (2025)

  Degraved to amerykańska kapela z Seattle w stanie Washington ale spokojnie, nie grają grunge. W tym roku obchodzą pięciolecie założenia zespołu i to jest najwyższy czas na wydanie debiutanckiego albumu. Ale co grają pewnie pytacie. A może nie ale i tak Wam napiszę. To co lubię najbardziej. Death metal. A dokładnie brutalny death metal. Degraved się nie bawią w aluzje i walą po ryju ostro. Ich płyta to niemalże dźwiękowa historia US death metal. Usłyszymy na niej nawiązania czy też inspiracje wieloma kapelami tworzącymi historię tej muzyki za wielką wodą. Bez problemu wychwycicie wpływy, z różnych okresów oczywiście, Autopsy, Incantation, Immolation, Cannibal Corpse, Suffocation ec, etc. Każdy dołoży do tej listy coś od siebie. Degraved nie wymyślają death metalu na nowo. I bardzo dobrze. Wszystko już wymyślono, jest fajne i nie ma co robić z koła kwadrat. Cisną mięsistymi riffami, ładnie kombinują z tempami i rytmiką a do tego głęboki growl. Ja tam lubię. Może to jeszcze nie jest...

SHO(R)T - Heteropsy, Deteriorot

  HETEROPSY - Embalming (2025) Death doom metal z Kraju Kwitnącej Wiśni czyli Japonii. Istnieją 5 lat i po kilku epkach właśnie machnęli debiutancki album. W skrócie to tak jakby Autopsy urodzili się w Szwecji. Baaardzo sprawnie zagrane, z dużą dawką brutalności i miażdżącego klimatu. Ostatni kawałek to prawdziwy sztos z apokaliptyczną atmosferą. Polecam. DETERIOROT - Awakening (2025) Bardziej old schollowo się chyba nie da. Ktoś w New Jersej w 92 roku (ich pierwsze demo) wsadził ich do butelki i wrzucił do morza. Teraz ich wyłowili i tak sobie dalej grają. Bez zmian w sumie do ich poprzedniego albumu o którym tu dwa lata temu wspominałem. Dalej death metal z mocno wysuniętym na przód wokalem. Ja tam lubię takie brzdąkanie ale chyba nie każdemu podejdzie taka grupa rekonstrukcyjna, rzućcie więc uchem sami...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

SHO(R)T - Dysentery, Ildaruni

  Ostatnio mało piszę bo jakoś sentymentalnie słucham prawie samych staroci. Więc wybaczcie. Ale troszkę czasu na coś nowego znalazłem i teraz krótko o dwóch różniących się mocno od siebie wydawnictwach: DYSENTERY - Dejection Chrysalis (2025) Na pewno sporo z Was zna tą nazwę gdyż ekipa z Massachusetts istnieje już dobrze ponad 20 lat. Mieli sporą przerwę i po dekadzie wrócili z nowym materiałem. Co tu mamy? Prawie pół godziny bardzo brutalnego death metalu, z elementami slamu i core'a. Miażdżąca rytmika, potężne riffy i zmiany tempa są istotą Dejection Chrysalis. Czasem wokal za bardzo zbliża się do świńskich odgłosów których nie trawię ale jednak uspokajam, ostatecznej granicy nie przekracza. Bardzo dobry album. Miłośnikom ohydy polecam. ILDARUNI - Divinum Sanguinem (2025) A tu mamy black metal z Armenii. Bardzo sprawnie zagrany. Dużo atmosfery i melodii ale spokojnie, bez nadmiaru lukru. Jest mrocznie i agresywnie. Na pewno miłośnicy skandynawskich, tych bardziej melodyjnych ka...

CRUENTATION - Damned Fallen Angel (2025)

  Za Dante Alighieri'm, Cruentation zdają się wołać "Porzućcie wszelką nadzieję, Wy którzy tu wchodzicie". Trio z Massachusetts na debiutanckim albumie atakuje dźwiękową apokalipsą będącą najgorszym koszmarem dla krzyżowych uzurpatorów. Brutalny death metal jest tu bazą aby pluć jadem na boskie dogmaty. Fani połączenia Incantaion z Impiety, Putrescent czy nawet Bolt Thrower będą zachwyceni. Do tego szczypta black metalowych zagrywek i mamy nowy bat wymierzony w idące na rzeź baranki. Bez wątpienia rządzą tutaj gitary. Przepotężne riffy wsparte obłąkanymi solówkami. Masywne zwolnienia nie dają oddychać a perkusja stara się przy całym swoim szaleństwie trzymać wszystko w ryzach. Nie ma się co rozpisywać bo już doskonale wiecie czego się spodziewać. Kto takie lubi to zachęcam śmiało. A tytuł kawałka "Prayers and Piss" niech będzie pozostałym komentarzem całego albumu...

HELLSPAWN - Euphorias - Stories of my Multitude (2025)

  Hellspawn to z pewnością zespół dosyć nietypowy. Łódzko-wieluńska ekipa istnieje od ponad 20 lat w niezmienionym(!) składzie, składzie który w innych kapelach udziela się mniej niż sporadycznie i składzie który wydał dopiero czwarty pełny album. Ale dla sprawiedliwości należy dodać, że epka z 2021 była całkiem spora. Co przynosi nam nowa, tegoroczna płyta? To co załoga Z Hellspawn od lat lubi najbardziej. Mięsisty, mocno zakorzeniony w latach 90-tych death metal. I ja Wam od razu powiem krótko. Wszyscy fani takiej muzy będą zadowoleni. Czuć że grają prawdziwi fani takiego gitarowego łojenia i robią to z prawdziwej pasji dla death metalu. Już na początku albumu rozwalają piekielnymi rytmami i ta rytmika przewija się przez cały album. Bardzo gitarowy to album i to one ładnie spinają całość. Do tego w punkt brzmienie, ciężkie ale nie przytłaczające, da się oddychać. Trochę jakby Nowy Jork zderzył się z Holandią...Do tego wokal. Dosyć charakterystyczny. Niezbyt głęboki i raczej jedno...