Śląska banda po ponad dziesięciu latach od założenia kapeli machnęła debiutancki album. Bardzo klimatyczna to muza. Jakże to zapewne zapytają ci co znają ich twórczość. Już wyjaśniam. Bo to świetny klimat do tego aby ubrać wytartą katanę z ulubionymi kapelami, nabazgrolić logo na koszulce, założyć pieszczoche i ruszyć w pogo. Jak wtedy gdy się miało 16 lat i kumpel przyniósł kasetę z Sodom, Destruction czy innym Kreatorem. Machasz piórami czy tam samą łepetyną, rogi w górę i nóżka sama chodzi a palce śmigają po niewidzialnym gryfie. Albo naparzasz po wyimaginowanej perkusji. Taki to jest właśnie klimat. Skurwiele nie udają tylko naparzają jak maniacy dla innych maniaków. Starego dobrego metalu kiedy thrash z black metalem szli razem pod ramię. Silesian Bastards to energia i bluźnierstwo. Płyta szczera, prosta (nie mylić z prostacka!!!) i przede wszystkim świetnie zagrana. Chropowaty wokal idealnie pasuje do całości a perkusja to prawdziwy żywioł. Jest brud w brzmieniu i nie oczekujcie żadnych cukierkowych melodyjek. Natomiast refreny do darcia ryja na koncertach jak najbardziej są. Ja lubię takie granie bo to jak wehikuł czasu. Polecam Brüdny Skürwiel bo to jest po prostu zajebisty METAL. Cedeka dostaniecie w Old Temple.
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz