OMEGAVORTEX - Diabolic Messiah of the New World Order (2025)
Jak ktoś się zgubił i szuka ładnych świątecznych bzdetnych melodyjek to radzę się oddalić i udać gdzieś daleko stąd. Bo ja dzisiaj polecam album z którego każdej nuty wypełza zło i nakłania do bluźnierstw wszelakich. Niemiecka ekipa na swoim drugim albumie sieje całkowite zniszczenia i pluje jadem. Ale jak!!! Piekielna furia z której rodzi się duża poczerniała death metalowa sztuka. To tak jakby najbardziej intensywna część muzyki Morbid Angel, spotkała się z Concrete Winds i domieszano do tego jeszcze ogień wojenny Marduka i psychozę Impaled Nazarene. Wszystko brzmi niby jak chaos a jednak jak się wsłuchamy, to dostrzeżemy jak dobrymi kompozytorami są autorzy tego dzieła. Zasuwając w ekstremalnych tempach trzeba umieć żeby nie zanudzić. Czasem zaczną wolniej usypiając czujność, z mocnym groove, żeby zaraz przejechać brzytwą po szyi. Wszystko dzieje się szybko oprócz ostatniego, ośmiominutowego kawałka. Tu się dzieją rzeczy... Uwolniony zostaje pełen geniusz tej kapeli, pojawia się ciężar a za nim kroczy strach...Nie ma co zanudzać i wyszukiwać kolejnych przymiotników. Odpalcie sobie nowy album Omegavortex, doskonała odtrutka na ten czas. POLECAM!

Komentarze
Prześlij komentarz