Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2026

SHO(r)T czyli krótkie strzały - Kreator, Sepulchral, Funeral Vomit

  KREATOR - Krushers Of The World (2026) Przesłuchałem. Więcej nie zamierzam. Z szacunku do ich dawnej twórczości oraz do ludzi którzy ich jednak obecnie słuchają nie będę się pastwił. Nie dla mnie. SEPULCHRAL - Beneath the Shroud (2025) Poprzedni album Basków bardzo mi podszedł i ich nowa propozycja to również muza dla mnie. Brudny death metal z domieszką czerni to świetna odtrutka po zatruciu Kreatorem, polecam FUNERAL VOMIT - Upheaval Of Necromancy (2025) Death metal z Kolumbii. Do tego taka nazwa. Musi być ohydnie. I jest. Tempo raz średnie, raz wolne ale cały czas gniecie i miażdży. A przy tym całym odrażającym klimacie to naprawdę jest dobrze zagrane. Lubię takie i polecam

MORTIS DEI - The Bringers Of Death (2025)

  Death metalowy płomień Grzegorz podtrzymuje już prawie 34 lata. Kapelę założył w Bydgoszczy w 1992 roku a w następnym wydał naprawdę porządnego reha. Zmiany składu, przerwy w działalności spowodowały, że "The Bringers Of Death" to dopiero piąty album tej załogi. Ale często nie chodzi przecież o ilość a o jakość. A ta jest naprawdę dobra. I choćbym chciał się do czegoś przywalić to nie mam do czego. Świetnie, z dużymi umiejętnościami i wyczuciem zagrany death metal to miód na moje uszy. Jest dosyć technicznie ale bez porzucenia brutalności która, przynajmniej dla mnie, jest w death metalu bardzo ważna. Naprawdę kozacko wypadają zmiany tempa i nastroju, nagłe, krótkie zwolnienia a potem 3,8 do setki...Raz więcej przestrzeni a raz ciasna piwnica. Nie sposób się z nimi nudzić i to jest sztuka aby zagrać w tak urozmaicony sposób poruszając się jednak w dosyć wąskiej stylistyce. Kwintesencją ich stylu i moim ulubionym kawałkiem jest "Redemption" - mistrzowska kompozycj...

OZZY OSBOURNE - Ostatnie Namaszczenie (2025)

  Z lekkimi obawami sięgałem po tę książkę. Wiedząc w jakim czasie i w jakich okolicznościach została napisana bałem się trochę, że będzie dla mnie za smutna. Wiedziałem z jakim wielkim bólem i cierpieniem zmagał się Ozzy ale co innego wiedzieć, czytać prasowe informacje o tym a co innego czytać osobiste wspomnienia. Jeżeli macie podobne obawy to uspokajam. Tematu spi**dolonych operacji, tych wszystkich chorób i niesamowitego bólu nie da się uniknąć bo to wypełniało niestety ostatnie lata życia Ozzy'ego. Ale oprócz tego mamy to specyficzne poczucie humoru z masą wspomnień o zdarzeniach ale przede wszystkim ludziach których spotkał na swojej drodze. Sporo też wspomnień o charakterze niemalże spowiedzi, podczas których Ozzy nie ukrywa, że był zwykłym ch**em i wcale mu z tym teraz nie jest dobrze. Jak czytaliście "Ja, Ozzy" to wiecie jakiego stylu pisania można się spodziewać. Czyta się to bardzo szybko i z wielkim zainteresowaniem. Aż do opisu ostatniego wydarzenia jakim by...

THE OMINOUS CIRCLE - Cloven Tongues of Fire (2025)

  Jak ich usłyszałem to się trochę zdziwiłem. Nie dziwiłbym się gdyby ta kapela pochodziła z Australii czy Kanady. Tam często grają ten rodzaj death metalu. Obślizgły i ohydny. Tymczasem The Ominous Circle kwaterują w ojczyźnie niestrudzonego Cristiano Ronaldo czyli witamy w Portugalii. "Cloven Tongues of Fire" to drugi ich album a debiut wysmażyli już ładną chwilę temu bo minęło już 8 lat od tego wydarzenia. Od razu powiem, że to jest naprawdę świetna płyta ale dla świadomego, co ona zawiera, słuchacza. Mamy tu death metal ale nie ten gdzie można spotkać ładne melodyjki w przyjemnym dosyć klimacie. Tu znajdziecie tylko mrok, smród i potępienie. Momentami mocno przytłacza i bije słuchacza po klatce piersiowej. Gitary stłoczone brzmią bardzo gęsto ale przy tym, co jest trudne, prują morderczymi riffami. Dodatkowo czasem jak walną harmonią jak np. w "Through Tunnels Ablaze" to klękamy i przepraszamy. Obłąkane solówki też są. Tak jak i nawiedzony wokal. Prosto z otchła...

MALEFIC THRONE - The Conquering Darkness (2025)

  Po tym albumie można się było dużo dobrego spodziewać. No bo na koncie znakomita debiutancka epka oraz skład będący bardzo doświadczoną ale ciągle pełną energii death załogą. Gene Palubicki, John Longstreth oraz Steve Tucker nie raz i nie dwa, udowadniali że w death metal to oni umio. I tym razem również nie zawiedli gdyż "The Conquering Darkness" to potężny pokaz death metalowej siły. To trio pokazało, że pomimo dziesiątek albumów na koncie, wielu lat na scenie ciągle potrafią zagrać z pasją, pomysłem i werwą godną małolatom. Malefic Throne nagrali album wręcz doskonały, pełen pomysłów, świeżości i niesamowitych riffów. Co utwór to piekny death metalowy wyziew. Za każdym odsłuchem coraz bardziej podoba mi się brzmienie. Osadzone w klasyce ale z zauważeniem który mamy rok. Nic by te masywne riffy nie znaczyły gdyby nie kapitalne wokale Tuckera i w punkt szalona gra Johna na perkusji. Gene i jego gitara natomiast to na tym albumie perła nad perły. Słucham tego albumu już chy...