Z lekkimi obawami sięgałem po tę książkę. Wiedząc w jakim czasie i w jakich okolicznościach została napisana bałem się trochę, że będzie dla mnie za smutna. Wiedziałem z jakim wielkim bólem i cierpieniem zmagał się Ozzy ale co innego wiedzieć, czytać prasowe informacje o tym a co innego czytać osobiste wspomnienia. Jeżeli macie podobne obawy to uspokajam. Tematu spi**dolonych operacji, tych wszystkich chorób i niesamowitego bólu nie da się uniknąć bo to wypełniało niestety ostatnie lata życia Ozzy'ego. Ale oprócz tego mamy to specyficzne poczucie humoru z masą wspomnień o zdarzeniach ale przede wszystkim ludziach których spotkał na swojej drodze. Sporo też wspomnień o charakterze niemalże spowiedzi, podczas których Ozzy nie ukrywa, że był zwykłym ch**em i wcale mu z tym teraz nie jest dobrze. Jak czytaliście "Ja, Ozzy" to wiecie jakiego stylu pisania można się spodziewać. Czyta się to bardzo szybko i z wielkim zainteresowaniem. Aż do opisu ostatniego wydarzenia jakim był pożegnalny koncert w Birmingham. Nie wiem, ile z tego Ozzy zdążył napisać czy podyktować sam a ile zostało dokończone przez współautora ale i tak można się autentycznie wzruszyć...No nic, ja Wam tę lekturę szczerze i mocno polecam a wydanie Wydawnictwo In Rock jak zwykle bez zarzutu. Ładnie i dumnie na półce się prezentuje
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz