Death metalowy płomień Grzegorz podtrzymuje już prawie 34 lata. Kapelę założył w Bydgoszczy w 1992 roku a w następnym wydał naprawdę porządnego reha. Zmiany składu, przerwy w działalności spowodowały, że "The Bringers Of Death" to dopiero piąty album tej załogi. Ale często nie chodzi przecież o ilość a o jakość. A ta jest naprawdę dobra. I choćbym chciał się do czegoś przywalić to nie mam do czego. Świetnie, z dużymi umiejętnościami i wyczuciem zagrany death metal to miód na moje uszy. Jest dosyć technicznie ale bez porzucenia brutalności która, przynajmniej dla mnie, jest w death metalu bardzo ważna. Naprawdę kozacko wypadają zmiany tempa i nastroju, nagłe, krótkie zwolnienia a potem 3,8 do setki...Raz więcej przestrzeni a raz ciasna piwnica. Nie sposób się z nimi nudzić i to jest sztuka aby zagrać w tak urozmaicony sposób poruszając się jednak w dosyć wąskiej stylistyce. Kwintesencją ich stylu i moim ulubionym kawałkiem jest "Redemption" - mistrzowska kompozycja, prawdziwa perełka. Ale reszta płyty nie ustępuje. Bardzo dobrze to wszystko brzmi, z przyjemnością słucha się pracy gitar okraszonych w punkt wokalami. Mortis Dei dobra robota! Ja taki death metal lubię, szanuję pasję i Wam gorąco polecam
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...

Komentarze
Prześlij komentarz