Death metalowy płomień Grzegorz podtrzymuje już prawie 34 lata. Kapelę założył w Bydgoszczy w 1992 roku a w następnym wydał naprawdę porządnego reha. Zmiany składu, przerwy w działalności spowodowały, że "The Bringers Of Death" to dopiero piąty album tej załogi. Ale często nie chodzi przecież o ilość a o jakość. A ta jest naprawdę dobra. I choćbym chciał się do czegoś przywalić to nie mam do czego. Świetnie, z dużymi umiejętnościami i wyczuciem zagrany death metal to miód na moje uszy. Jest dosyć technicznie ale bez porzucenia brutalności która, przynajmniej dla mnie, jest w death metalu bardzo ważna. Naprawdę kozacko wypadają zmiany tempa i nastroju, nagłe, krótkie zwolnienia a potem 3,8 do setki...Raz więcej przestrzeni a raz ciasna piwnica. Nie sposób się z nimi nudzić i to jest sztuka aby zagrać w tak urozmaicony sposób poruszając się jednak w dosyć wąskiej stylistyce. Kwintesencją ich stylu i moim ulubionym kawałkiem jest "Redemption" - mistrzowska kompozycja, prawdziwa perełka. Ale reszta płyty nie ustępuje. Bardzo dobrze to wszystko brzmi, z przyjemnością słucha się pracy gitar okraszonych w punkt wokalami. Mortis Dei dobra robota! Ja taki death metal lubię, szanuję pasję i Wam gorąco polecam
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz