THE OMINOUS CIRCLE - Cloven Tongues of Fire (2025)

 Jak ich usłyszałem to się trochę zdziwiłem. Nie dziwiłbym się gdyby ta kapela pochodziła z Australii czy Kanady. Tam często grają ten rodzaj death metalu. Obślizgły i ohydny. Tymczasem The Ominous Circle kwaterują w ojczyźnie niestrudzonego Cristiano Ronaldo czyli witamy w Portugalii. "Cloven Tongues of Fire" to drugi ich album a debiut wysmażyli już ładną chwilę temu bo minęło już 8 lat od tego wydarzenia. Od razu powiem, że to jest naprawdę świetna płyta ale dla świadomego, co ona zawiera, słuchacza. Mamy tu death metal ale nie ten gdzie można spotkać ładne melodyjki w przyjemnym dosyć klimacie. Tu znajdziecie tylko mrok, smród i potępienie. Momentami mocno przytłacza i bije słuchacza po klatce piersiowej. Gitary stłoczone brzmią bardzo gęsto ale przy tym, co jest trudne, prują morderczymi riffami. Dodatkowo czasem jak walną harmonią jak np. w "Through Tunnels Ablaze" to klękamy i przepraszamy. Obłąkane solówki też są. Tak jak i nawiedzony wokal. Prosto z otchłani. Dla muzycznych dewiantów to będzie kapitalna muza z niesamowitym gnilnym klimatem. Ale reszta lepiej niech się trzyma z daleka bo będzie bolało. Ja w każdym razie polecam. Super album.



Komentarze

Popularne posty