O żesz Ty, co za masakrę odwalili goście z dalekiej Kostaryki. Musicie sami posłuchać bo ja sam nie wiem co napisać. Ciężko mi zresztą to robić bo muszę zbierać szczękę z podłogi. To jest tak odjechana muza że ciężko dokonać jakiejkolwiek klasyfikacji. Rdzeniem jest brutalny death metal ale Kostarykanie sięgają po tak różne środki, że nazwanie tego albumu death metalowym to byłoby duże uproszczenie. Gitary pełne niepokoju, klimat zagłady i destrukcji wszelkiej materii przez czarną dziurę powoduje duszną i chorobliwą atmosferę. Nie chcesz tu być ale musisz. Czasem Voidstar odlatują i wprowadzają niemal plemienne, pierwotne rytmy. I na dodatek to wszystko pasuje. Czasem harmonicznie, czasem połamanie i dysonasowo ale zawsze mocno ponuro i złowrogo. Ale naprawdę sprawdźcie sami. Dla mnie kolos
PS. Album dostaniecie w Godz Ov War Productions

Komentarze
Prześlij komentarz