Szwedzizna, ale porządna. W 1993 roku Metal Blade wydaje debiutancki LP obiecującej
kapeli ze Sztokholmu o nazwie DESULTORY. Album "Into Eternity" nabyłem
na kasecie i co tu dużo się rozpisywać, jeżeli chodzi o ten rodzaj death
metalu to był on w mojej prywatnej czołówce. Może dlatego, że pomimo,
iż nagrany w Sunlight Studio nie brzmiał do końca jak inne zespoły
hurtowo produkowane wtedy przez Tomasa Skorsberga. Mamy tu dosyć ciekawą
mieszankę brzmienia sztokholmskiego z tym co prezentowały wówczas
kapele z Goeteborga. Mi takie granie siadło. Sporo melodii ale takich
które nie pozbawiają zespół agresji i tej właśnie sztokholmskiej
drapieżności, sporo thrashowych riffów i do tego sprawne umiejętności
muzyków...Tak, to naprawdę dobre jest. Potem Desultory nagrywa jeszcze
jeden niezły album "Bitterness" i zatraca się zmieniając styl na
niesłuchalny...W 1996 roku nagrywają gniota "Swallow the snake" i
szczęśliwie się rozwiązują. Wracają w 2010 roku z nie najgorszym wcale
albumem, ale to ciągle debiut jest tym do czego wracam. No i demosy
mieli też świetne...Mogli osiągnąć dużo więcej ale sami sobie winni...
Myślę że zdecydowanej większości death maniaków ta nazwa jest z pewnością znana. Australijczycy już od wielu lat młócą swój bestialski death metal a poprzedni album z 2022 roku "Abomination of the Flames" był po prostu genialny. Teraz przywalają epką choć dla sporej ilości innych kapel to pewnie byłby pełny album. Epka jednak epce nierówna, 9 minut Vadera a tu 30 minut...Nieważne w sumie. Ważne jak znowu świetną rzecz nagrali Beyond Mortal Dreams. Znów zioną ogniem i siarką z niesamowitą precyzją. Tu się chłonie każdą nutę. Ale żeby tak się stało trzeba poświęcić tej muzyce sporo atencji. Bo się dzieje. Ile tu przestrzeni i wielowymiarowości. Dla mnie Australijczycy to mistrzowie łączenia brutalności z klimatem. A jak bardzo potrafią być różnorodni w tym co robią to wystarczy posłuchać np. otwierającego "Arachnivore" potem epickiego z czystymi wokalami "Bred for Possession" i niesamowitego coveru Forbidden, ależ to brawurowe wykonanie...Tytuł albumu dos...
Stare dobre Desultory. Jest tu moc a potem kicha.
OdpowiedzUsuń