Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2023

ZORORMR - The Monolith

  The Monolith to nowy album black metalowego projektu Molocha sygnowanego dosyć dziwną nazwą Zorormr. Poprzednie jakoś nigdy nie przebiły się do grona moich faworytów. Zawsze coś mi nie pasowało. Tym razem jest inaczej i z czystym sumieniem mogę Wam tą płytkę polecić. Choć od razu na wstępie wyjaśnię. Styl prezentowany przez ten projekt nie jest tym czego na ogół w black metalu szukam. Wolę jednak jego zdecydowanie bardziej agresywne i diabelskie oblicze. Ale Zorormrowi warto dać szansę i spróbować wejść w świat kreowany przez Molocha. W tym świecie nie brak miejsca na świetne, przemyślne i dopracowane kompozycje. Nie brak też  miejsca na gitarowe, przestrzenne granie, zagrane z dużą (naprawdę) klasą bębny oraz pasujące w punkt do muzyki wokale. Gitarki naprawdę fajnie, dosyć ciężko mielą z lżejszymi, melancholijnymi, wręcz heavy metalowymi solówkami. Produkcja czysta ale na szczęście nie aż tak sterylna jak na poprzedniej płycie. Trochę tak słychać w Zorormr szwedzkich wpływ...

SEPULCRUM - Lamentation of Immolated Souls (2023)

  Ordynarny death metal. Myślę, że takie określenie znakomicie pasuje do debiutanckiego albumu chilijczyków z Sepulcrum. Ordynarnie doskonały. Bo taki death metal to ja uwielbiam, taka muza mi w kościach gra. Kapela istnieje od 2019 roku i po wydaniu w 2020 roku epki przyszedł czas na fulla. I jak dla mnie to jest to debiut imponujący. klasyczny, opętany death metal. Czasem bardziej w stylu  Morbid Angel ( np takie ciosy jak: Slitting Coagulated Mass czy Caustic Inhalation), czasem w stylu Deicide, czasem Death, czasem Pestilence a czasem nawet Grave. wszystko oczywiście wczesnych.  Ale nie mówimy tu o żadnych marnych naśladowcach. W tym wszystkim Sepulcrum dodaje też sporo własnego ognia. Posłuchajcie otwierającego płytę Orbital Teratoma z obłędnymi, zapamietywalnymi riffami czy następnego  Schizoprenic Amputation, gdzie nie tracąc z agresji i surowości potrafili zrobić świetną kompozycję z riffem który nie pozwala usiedzieć spokojnie. Musisz przebierać palcami po w...

SERMON - Till Birth Do Us Part (2023)

 Sermon to załoga pochodząca z Turcji a konkretnie z położonego nad morzem Egejskim, uwaga, ponad czteromilionowego Izmiru. Grupa została założona w 1997 roku, wydali dwa dema, pograli nawet sporo koncertów i zamiast pójść do przodu doszło w 2004 roku do rozwiązania kapeli. Po wielu latach, w roku 2021 gitarzysta Cem postanowił reaktywować zespół i teraz oto mamy debiutancki album. Bez dwóch zdań jest on skierowany dla fanów brytyjskiego grania sprzed trzech dekad spod znaku dawnej Peacville Records. Jeśli gra Wam w duszach mix gdzie łączą się potęga Paradise Lost, rzewność My Dying Bride, tęsknota Anathemy to ten album jest dla Was. Wszystko jest bardzo sprawnie nagrane, brzmienie soczyste i przestrzenne, gitary ciężko kroczą do przodu a wokalista odwala kawał dobrej roboty odpowiednio głębokim growlem. Album zaczyna się dosyć mocnym kawałkami, dwa pierwsze to taki bardziej Paradise, nawet bardziej z ostatniej płyty niż tych wczesnych a potem robi się bardziej jak My Dying, żeby z...

PARASITARIO - Everything Belongs To Death.

  Parastitario to death metalowa ekipa pochodząca z japońskiej Osaki. Istnieje od 2018 roku, najpierw jako jednoosobowy projekt, potem duet a obecnie trio. Po kilku demach, epkach przyszedł czas na debiutancki album. I od razu bez bezsensownych przyczajeń trzeba stwierdzić. Ci Japończycy potrafią death metal. I to jak. Tak jak lubię. Połączenie klasycznych brzmień z własnymi, wyraźnymi dodatkami. Takie danie musi smakować. Potężne riffy,  gitary miażdżące i mielące, kapitalnie zagrane i wyprodukowane. Wokal tak jak trzeba, agresywny, ostry, czasem kojarzący się z Martinem van Drunenem czy Kostasem Analitysem z Abyssus. Wszystko brzmi autentycznie, spójnie, pomimo spotykania się tutaj różnorodnych inspiracji. To się pojawi wczesny Death, czasem Pestilence, czasem Skeletal Remains, czasem coś z fińskiego death stylu a czasem nawet Behemoth gdy skręcił w stronę death metalu. A wszystko jeszcze z dodatkiem thrashowego feelingu i hellhammerowych dopełnień. I tak naprawdę to tu nie ...

TRASTORNED - Into the Void (2023)

  No cóż, prawda jest taka, że thrash gości u mnie stosunkowo rzadko bo jednak zdecydowanie częściej sięgam po inne gatunki metalu. Ale gdy pojawia się jakiś świetny album w tej kategorii to czemu nie, w końcu thrash to kawał metalowej historii z wieloma legendarnymi nazwami i płytami. I do wielu z nich nawiązują Chilijczycy z Trastorned którzy szeroko czerpią z mistrzów późnych lat 80-tych, kierując swoje fascynacje zwłaszcza ku Bay Arena, choć oczywiście nie tylko. Trastorned choć istnieją od 15 lat to dopiero teraz wydali debiutancki album. "Into the Void" to solidny, zagrany z polotem i precyzją thrash który zdecydowanie powinien przypaść do gustu miłośnikom gatunku. Fani Vio-Lence, Forbidden, Exodus czy Dark Angel powinni być usatysfakcjonowani. Potrafili zgrabnie połączyć szaleństwo z precyzją. Riffy, w połączeniu z bardzo zgrabną sekcją rytmiczną potrafią przenieść nas w czasie. Do czasu młodości, malunków na katanach, przegrywanych kaset, rysowanych w zeszytach logo e...

PROFANE ORDER - One Nightmare Unto Another (2023)

 Dzisiaj zapraszam Was do kanady, a konkretnie do Montrealu gdzie stacjonuje PROFANE LORD który właśnie wydał swoją drugą płytę. Propozycja Kanadyjczyków to chamski Death czy tam może War metal. Plujący ogniem po wcześniejszym wytaplaniu w smole. Czerpiący od ziomków (Blasphemy, Revenge, Conqueror) i reszty świata (Archgoat, Antichrist Siege Machine itp). Bez niepotrzebnych subtelności młócą kapitalne riffy i imponują rytmiką. Czasem naprawdę przybiera to wrażenie obcowania z muzyczną wersją odgłosów broni maszynowej. Bez szans ucieczki. Bez litości. Czasem ekipa zwalnia i uderzają w średnich tempach, wtedy pojawiają się mocno zapamiętywalne fragmenty, ale po chwili znów jest napierdalalnie do przodu. I brzmią wtedy pięknie. Duży postęp w porównaniu do przedniego albumu. I ten cały talerz tłustych riffów...Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy. Jest kocioł, moc i energia. Polecam.  

WRETCHED FATE - Carnal Heresy (2023)

  A dzisiaj szwedzizna. Może nie pozbawiona wad ale całkiem niezła i z pewnością godna zainteresowania. "Carnal Heresy" to drugi album pochodzącego z regionu Dalarna bandu. Wretched Fate próbuje z szacunkiem dla własnej spuścizny wycisnąć z brzmienia HM-2 tyle ile się da dodając do tego własne pomysły. Tu Desultory z Bloodbath potrafią się spotkać z dźwiękami Cannibalopodobnymi. Tu brutalność zawiera znajomość z bardzo melodyjnymi i czasem wręcz ckliwymi partiami gitar. Ciekawią riffy, balansujące pomiędzy surowością a techniką. Klimat mroku i niepokoju ale czasem też groteski potęgują sample i wokale - znakomite! Także sporo w tym albumie pozornych sprzeczności ale jest to mimo wszystko spójne i słucha się tych dźwięków z zaciekawieniem. Tak brzmi teraz Szwecja? Posłuchajcie i sprawdźcie sami. Ja polecam.

SEPULCHRAL - From Beyond the Burial Mound (2023)

 Dzisiaj pozostaniemy w "okołoszwedzkich" klimatach, chociaż zespół pochodzi z Kraju dumnych Basków. Z czym do tej pory kojarzyło mi się Bilbao? Tak na szybko to niesamowite muzeum Guggenheima, duża ilość znanych na całym świecie restauracji oraz - jako że jestem kibicem madryckiego Atletico - bliskiego mi klubu piłkarskiego Athletic. I to właśnie stamtąd pochodzi kapela o której dzisiaj chciałem wam kilka słów napisać. Sepulchral istnieją od 2016 roku i po dwóch demosach i epce w ubiegłym roku przyszedł czas na debiut. I jak na debiut to jest to bardzo dobra rzecz. Nie pozbawiona pewnych minusów ale na pewno warto zwrócić uwagę na ten zespół i śledzić jego dalszy rozwój. Na "From Beyond the Burial Mound" słychać klasyczny death metal z wyraźnymi wpływami wczesnej, brutalniejszej Szwecji, z domieszką czasem Autopsy i południowego ognia. Gitary szarpią jak Lucyfer przykazał, świetnie naprawdę brzmi bas za którym usiłuje nadążyć perkusja. I tu delikatnie bym się przyc...