Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2023

TOWARDS HELLFIRE - Death Upon the Holy Throne (2023)

  Po wielu latach nadszedł koniec dla Bloodthirst ale spokojnie, Rambo musi gdzieś się muzycznie wyżyć. Mamy więc oto Towards Hellfire , który nazwę wziął od jednego z utworów wspomnianego Bloodthirst i właśnie wydał debiutancki album. Album może i debiutancki ale nagrany przez doświadczonych i świadomych załogantów. Zwłaszcza Diabolizer bębnił już w tylu kapelach i na tylu albumach, że jestem ciekawy czy byłby w stanie tak na szybko je wszystkie wymienić... Nieważne. Ważne, że Towards Hellfire daje nam zajebistą płytę i nie żałuje ani jednej pieprzonej złotówki na nią wydaną. Bo Wielkopolanie naparzają taki rodzaj Black Metalu który bardzo ładnie mi wchodzi. Bo uwielbiam kiedy kapela potrafi znaleźć równowagę pomiędzy dziką agresją a melodyjnością. Kiedy furia nie przysłania mrocznej atmosfery. Kiedy płyta składa się z kilku pasujących do siebie składników. Już pierwszy kawałek, Nocturnal Ritts, powinien dać Wam obraz tego o czym piszę. Z jednej strony intensywny, szybki, wściekł...

VOIDCEREMONY - Threads of Unknowing (2023)

  Ło Panie z dna piekielnego. Co to za pożogę nam zesłałeś. Co to za bestie infernalne, które robią sobie sieczkę z naszego mózgu. Kalifornijczycy z VoidCeremony  na swoim drugim albumie jawią się nam jako całkowicie obłąkani i opętani. Ich muzyczna wizja czasem fascynuje a czasem odpycha. Wątpię aby kogoś pozostawała obojętnym. Mnie ten ich pokręcony death metal przyciągnął. Chociaż to dziwne bo raczej death metal z dopiętą łatką (może i czasem na siłę) progresywny nie jest dla mnie. Ale tu wszystko pasuje. Brutalność i soniczne eksplozje Morbid Angel zmieszane z wirtuozerią Cynic, StarGazer czy nawet Voivod. Szalone dźwięki gitar generowane przez przedstawiciela Kanady w tej ekipie czyli Philippe Tougas są niesamowicie finezyjne i intrygujące. Zresztą cała ekipa wspina się na wyżyny metalowego kunsztu. Cały album ma tyle intensywności, że każdy kolejny odsłuch kończy się nowymi wrażeniami. Czasem zdarza się, że odlatują trochę jak dla mnie za daleko ale za chwilę wracają z p...

CHRIST AGONY - Epitaph Of Christ (1992)

  Są takie albumy które słuchamy całym sercem zupełnie ignorując wszelkie niedoskonałości. Jedną z takich rzeczy dla mnie jest drugie demo Christ Agony. Wydana przez Carnage Records kaseta miała bardzo duży wpływ na gust muzyczny szesnastoletniego wówczas mnie...Muzyka stworzona przez Cezara i ekipę miała niesamowitą atmosferę mroku i okultystyczną aurą. Łącząca w sobie rozmaite wpływy black i death metalu. Wolne, czasem wręcz miażdżące riffy (kurewsko dobre!!!) w ponurym klimacie. Wszystko w sumie prosto zagrane. Ale dla mnie tu tkwi urok tego demosa, młodej bardzo przecież wtedy kapeli. To właśnie tu pojawiają się zaczątki brzmienia które staną się znakiem rozpoznawczym Cezara na lata. Przyznam się szczerze że nawet jak słucham dziś tego materiału to przypominają mi się te emocje sprzed już ponad 30 lat. Jakbym się cofnął w czasie. Znów miał 16 lat i pisał rozentuzjazmowany swój pierwszy list do metalowej kapeli a adresowany właśnie do Cezara. I cieszył się niesamowicie kiedy od...

LAMP OF MURMUUR - Saturnian Bloodstorm (2023)

  W sumie to nie wiedziałem czy pisać o tym albumie. Bo tak naprawdę to nie mam o nim najlepszego zdania. Chociaż trzeba przyznać, ten Amerykanin stojący za tym projektem z całych swoich sił stara się nas oszukać że tworzy black metalowe arcydzieła. Snuje się za nim aura kultowości potęgowana pompowanymi cenami jego wielu limitowanych wydawnictw. Ale, ale. Spokojnie. Nie dajmy się złapać. Już okładka robi złe wrażenie. I jest takim małym ostrzeżeniem żeby lepiej spierdalać. No ale sporo jest przypadków, że okładka chujowa a muza zacna. No to ciach, lecimy. I można w pierwszym momencie dać się zwieść. Bo dobrze zagrane. Dobrze zaśpiewane. Dobrze zrealizowane. Dobry złowieszczy klimat. Wszystko elegancko. Dopóki nie zdamy sobie sprawy, że to wszystko brzmi sztucznie, bez czarciej pasji, bez polotu i własnego pomysłu. Nie czuję po prostu tego. Totalna zrzynka z Immortal plus Satyricon i Inqusition. Nie mam nic do inspiracji wspomnianymi. Skądś trzeba czerpać wzorce. Ale tu nie ma wzo...

STRAIGHT HATE - Slaves of Falseness (2023

  To już trzeci album chełmsko-lubelskiej, grindującej załogi. Dla tych co nie znają to tylko informacyjnie dodam, że grindującej w tej bardziej przystępnej wersji, bez prosiaczkowego chrumkania i napierdalanki bez przestrzeni i wytchnienia. Bo tu mamy do czynienia z grindem który ma zdecydowanie bardziej death metalową twarz i nie jest pozbawiony typowo hardcoreowej agresji i klimatu. Klimatu oczywiście ogólnej rozpierduchy, ale kapitalnie brzmiącej i zrealizowanej. Tego po prostu dobrze się słucha. Od pierwszych sekund i zajebistego ryknięcia wokalisty. Potem napierają gitary i już wiesz. Jest dobrze. Kawałki lecą szybko, nie ma wytchnienia ani przez moment, bo nawet kiedy na chwilkę zwolnią to i tak jest to jazda na pełnej kurwie. Czujesz że ten hamulec jest zaciągnięty na siłę i z dużym trudem. I że zaraz jebnie. Ooo jak pięknie jebnie. Cały band trzyma poziom, wszystko się zgadza i pasuje. W tej dosyć wąskiej stylistyce poruszają się i rozpychają w różnych kierunkach i album n...

ASTRIFEROUS - Pulsations From The Black Orb (2023)

  No i to jest piękny gnój. Naprawdę. Debiutancki album pochodzącego z Kostaryki Astriferous to prawdziwy atak szlamu na zmysły słuchaczy. To szaleńcy czy wizjonerzy? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. Ja tylko ostrzegam. Tu nie ma miękkiej gry. Jest gruz, strach i obłęd. Bestialskie wybuchy prowadzące do szaleństwa. Punktem wyjściowego są najbardziej obłąkane dzieła Incantation, Macabre eksplodujące intensywnością obleśnych Demilich, Gorement, Demigod czy Adramelech. Co najważniejsze. Oni potrafią jeszcze przy tym zachować równowagę. Bo mamy sporo klasycznie death czy nawet thrash metalowych, bardziej przejrzystych fragmentów, takich kiedy w tym super dusznym pomieszczeniu na chwilę otwieramy okno. Ale potem zaraz uderza kurewski riff i znów jest pełen soniczny atak. Zajebisty basior, studzienny wokal, chłoszczące gitary...Cuuudooo. No jak lubicie ten rodzaj death metalu, to się nie zastanawiajcie. Ale ostrzegam. Może boleć.