Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2023

SANCTUARIUM - Into the Mephitic Abyss (2023)

  Podejrzewam, że większość z Was nie spotkała się z tą kapelą więc na wstępie kilka słów kto skąd i zacz. Sanctuarium to początkowo solowy projekt pochodzącego z Barcelony Marca Rodrigueza tutaj występującego pod pseudonimem Necrohelm. Gość udziela się w kilku innych załogach takich jak: Ered Guldur, Calderum, Exhumation czy Trollcave. W ciągu ostatnich kilku lat brał udział w nagraniach naprawdę wielu wydawnictw. Ale wróćmy do Sanctuarium. Najpierw w 2021 roku wypuszczają demo, rok później split z Magick Howl i obecnie przyszedł czas na debiut który Marc nagrał z wokalistą Trollcave Carlosem, sam zajmując się całym instrumentarium. Barelona może i jest ciepła i słoneczna ale to ostatnie słowa którymi można by opisać ich muzykę. Jest kurewsko ponura i obślizgła. Surrealistyczny death/doom metal jakże odbiegający od propozycji trójki z Peaceville. Mnóstwo żałosnych i brudnych riffów dodatkowo zagruzowanych ohydnym wokalem. Wszystko toczy się powoli niemal jak wypiętrzenie Pirenejó...

IMPETUOUS RITUAL - Iniquitous Barbarik Synthesis (2023).

  "O mój Panie daj im w piekle przypiekanie..." Na to zasługują Australijczycy z Impetuous Ritual. Za to co zrobili swoim słuchaczom. Barbarzyński i gnojowaty death metal w ich wykonaniu może zniszczyć niejedną słabą psychikę. Jak ktoś będzie nie gotowy na ich muzę to może bardzo cierpieć. Ale muzyczni dewianci, tacy dla których Portal, Altarage, Grave Upheaval, Abyssal, Qrixkuor czy Teitanblood to jest chleb powszedni będą tu wyć z zachwytu. Przerażająca kakofonia którą nam serwują najlepiej sprawdzi się słuchana na przynajmniej niezłych słuchawkach. Wtedy szybciej i celniej wyłapiemy złożoną strukturę utworów. Pełnych chamskich zamulonych riffów, piekielnych dźwięków które dopiero w drugiej części albumu dostają nie co szerszej przestrzeni. Muza całkowicie zaciemniona, bez odrobiny światła. Gnój pod stertą gruzu. Nie będę więcej się rozpisywał bo myślę, że już doskonale wiecie czego się spodziewać po tym albumie. Także odsłuch na własne ryzyko. Ja polecam.

ASCENDED DEAD - "Evenfall of the Apocalypse" (2023)

  Ascended Dead to kapela ze słonecznej Kalifornii której muzyka nie ma w sobie nic promiennego. To czerń i mrok. Chaos i pustka. Amerykanie swój nowy album wydali po 6 latach od poprzednika, racząc nas jednak w międzyczasie splitami i koncertówką. Nowy album to pełnia zniszczenia. Od pierwszych chwil nie ma miejsca na złapanie oddechu. Gęsty, szalony death metal atakuje z potężną siłą. Na pozór chaotyczne partie gitar, w połączeniu z ostrą perkusją i naprawdę NIELUDZKIM wokalem tworzą przygniatające wrażenie. Niektórzy dźwigną ten ciężar a niektórzy nie wytrzymają pół minuty. Zmiany tempa, zmiany metrum, porywająca dzikość. Do tego zawrotne solówki Jona Reidera. O perkusji wspomnę jeszcze raz bo na to zasługuje. To co wyprawia na tym albumie Charles Koryn to prawdziwe mistrzostwo. Ten gość to w sumie fenomen, nie ma jeszcze 30 lat a już grał na trudnej do zliczenia ilości albumów oraz dodatkowo w koncertuje z Morbid Angel. I wszędzie robi to z pasją, ma serducho do metalu. Wracaj...

GODSLUT - Procreation of God (2023)

  Dobrze Wam radzę i zupełnie nie żartuję. Zapamiętajcie tę nazwę, bo jak gdzieś nie skręcą, to będzie wielki death metalowy zespół. Ale do rzeczy. Procreation of God to debiutancki album polskiej death załogi o uroczej nazwie Godslut. Zespół tworzony przez trójkę maniaków: jednego bardzo młodego, jednego młodego i jednego człowieka trochę już bardziej doświadczonego czyli znanego Wam zapewne bębniarza Pavulona. Od razu Wam powiem bo tu nie ma co się rozwodzić. To jest kurewsko zajebisty album. Taki który rozpala od pierwszych sekund. Potężny death metal, w szacunku dla klasyki ale z naprawdę dużą dozą świeżości. Słuchając go znajdziecie pełno odniesień do legend gatunku ale Godslut bardzo sprawnie te inspiracje przekłada na swój sposób. Gitary są niesamowite, porywają techniką, brzmieniem i giga riffami. Nie do wiary wprost, że tym wszystkim stoi nastolatek. Do tego szalejąca perkusja, która wraz z basem napędza utwory w nieludzki wręcz sposób tworząc prawdziwą muzyczną dewastac...

DEVANGELIC - Xul (2023)

  UWAGA! Mam ważny komunikat. Jeżeli lubicie brutalną twarz death metalu to nie zróbcie błędu i nie przejdźcie obojętnie wobec tego albumu. A dlaczego zapytacie zapewne. A dlatego, że jest zajebisty. Lecz po kolei. Dla tych co nie znają. Devangelic to włoska ekipa stacjonująca w pięknym Rzymie. Istnieją od 2012 roku i właśnie wydali czwarty album pod tytułem Xul. I jest on jak dotąd zdecydowanie ich najlepszym dziełem. Głównym składnikiem jest brutalna nawałnica. Potężne slamowe riffy uderzają z miażdżącą precyzją. Od samego początku czuć bardzo mocne pierdolnięcie, prawdziwa zemsta zapomnianym bogów o istnieniu których przypomina właśnie DEVANGELIC . Do tego odpowiednio "paskudny" wokal i niesamowity perkusista których jawi się jako bębniarska "gwiazda" death metalu. Mamy też momenty wytchnienia kiedy Włosi zwalniają i suną z majestatem. Dobrze też słucha się umiejętnie dozowanych, bardziej atmosferycznych fragmentów kreowanych za pomocą m.in. gitary klasycznej. Ws...

UNHOLY FUNERAL - The Ancient God of Fire (2023)

  Na początek ważne wyjaśnienie: prosto nie znaczy prostacko. A teraz do rzeczy. Unholy Funeral to meksykańska black metalowa horda która właśnie wydała swój trzeci album. Album który przy pierwszym zetknięciu razi wręcz swoją prostotą a przy każdym kolejnym zaczyna coraz bardziej wciągać. Niebezpieczna to rzecz...Meksykanie za pomocą oszczędnych środków budują atmosferę okultystycznego obrzędu. I udaje im się to znakomicie. I to pomimo, że czyste zaśpiewy nie brzmią dobrze a kompozycje mają spore braki. Jednak za pomocą przeważnie średnich temp, złowrogiej melodyki i helleńskiej atmosfery całość wchodzi naprawdę dobrze. Jednak przestrzegam. To album dla fanów takiego grania. Prostego, bezbożnego, piekielnego. Polecam.