Łooo Panie najsłodszy, co tu się odjebało, no ale po kolei... Sarmat mianowicie nie bierze jeńców. Sarmat nie zna litości. Ale to nic dziwnego skoro nazwa kapeli wraz z tytułem albumu oznacza rosyjski międzykontynentalny pocisk balistyczny. I tyle zostaje w głowie po odsłuchu tego albumu co po jebnięciu tegoż pocisku, totalny rozpierdol. No a tak żeby sensowniej to wspomnę iż "RS-28" to debiutancki CD polskiej kapeli Sarmat. Debiutancki ale nie przez debiutantów stworzony, ta ekipa z niejednego metalowego kotła już czerpała. Mamy tu intensywną i wybuchową mieszankę death i black metalu, bazującą na klasycznych brzmieniach ale podanych w dosyć nowoczesny sposób. Przy czym nowoczesny nie w sensie, że trzeba w nazwie stylu zespołu umieszczać jakieś post, core czy inne tam mądre słowa. Nowoczesny w takim sensie że zachowując szacunek do klasycznych kanonów gatunku zespół wie że żyje i nagrywa w 2021 roku. Album otwiera potężny cios "Coldgrinder", ależ to...
Kopie materiałów z bloga facebook: rg heavy world