Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2023

DOMINANCE - Slaughter of human offerings in the new age of Pan (2023)

  No to tak od razu szczerze Wam napiszę. Po pierwszym przesłuchaniu debiutanckiego albumu tej szczecińskiej bandy nie byłem zachwycony. Stwierdziłem, że takiego grania jest teraz od chuja i to niczym się nie wyróżnia ( o ja durny...). Po drugim przesłuchaniu nadal nie byłem zachwycony, ale gdyby całość miała tak zajebiste i wpadające w ucho metalowe bestialskie melodie jak w "Ritual" albo "Carnage" to byłoby całkiem spoko. Przy trzecim odsłuchu, stwierdziłem, że jest całkiem spoko ale gdyby było więcej tak zajebistych riffów i bestialskich melodii jak w "Ritual", "Carnage", "Deadly Winter" albo "Human Holocaust" to byłoby zajebiście. Po czwartym odsłuchu podoba mi się już każdy moment, w każdym utworze są zajebiste riffy i opętanie chwytliwe kompozycje. Jak bardzo chujowo słuchałem za pierwszym razem, że wyciągnąłem takie chujowe wnioski? Nie wiem. Ale nie popełnijcie grzechu zaniedbania. I jeśli tak jak ja dokonacie chujoweg...

KAAMOSMASENNUS - Le jour ne se leve plus (2023)

  Dzisiaj zaproponuję Wam nieco inną pozycję niż szatańskie albo smolisto-piwniczne dźwięki. Proszę państwa! Oto Kaamosmasennus. Niech Was nie zmyli nazwa. To projekt za którym stoi francuski muzyk Julien J. Neuville. Do stworzenia opisywanej właśnie muzyki zainspirowała go podróż po Finlandii i wrażenie jakim na nim wywarła surowa przyroda tego kraju. Swoją fascynację nią i krajobrazami postanowił ukazać za pomocą dźwięków które teraz ukażą się na CD, który premierę będzie miał 29 września. Jaka to płyta? Ano bardzo, ale to bardzo różnorodna. Na wstępie jeszcze zaznaczę, kompozycje są dosyć długie, 4 utwory dają nam w sumie prawie 40 minut muzyki. Zaczynamy od "L'Esprit de l"hiver" i jest to mój faworyt. Najwięcej tu ciężkich doomowych, posępnych riffów okraszonych piwnicznym growlem. Ciężka, pogrzebowa atmosfera z bardzo dobrymi, przemyślanymi riffami i od przypominają się czasy sprzed 30 lat gdy zaczynał Amorphis. Później robi się dużo łagodniej i bardziej klimaty...

MARDUK - Memento Mori (2023)

  Po pięciu latach milczenia w końcu jest! Nowy album Marduk! I co? I zajebiście, naprawdę warto było czekać. Pomimo porzucenia wojennych klimatów Marduk w tańcu się nie pierdoli i serwuje nam płytę w każdym aspekcie lepszą od poprzedniczki, bo ja z tą Viktorią to do dzisiaj jakoś nie mogę się polubić. Memento Mori to dzieło absolutnie znakomite, choć uznawanie go za najlepszy album w ich historii dla mnie osobiście jest jednak przesadą. Album rozpoczyna z wolna napędzający się utwór tytułowy którego ostra dynamika daje dużą nadzieję na to co będzie dalej, bardzo dobry otwieracz. Najciekawiej robi się jednak później, cudne Mardukowe riffy w singlowym Blood of the Funeral, intrygująca, wwiercająca się w mózg melodyka Shovel Beats Sceptre i przejmujący, infernalny klimat w Charlatan. Niesamowicie brzmi także Coffin Carol, te miażdżące rytmy, taki Marduk uwielbiam. Potem może troszkę emocje siadają, choć Red Tree of Blood ma moc niesamowitą. Na koniec As We Are, ciekawa, majestatyczn...

REVERENCE TO PAROXYSM - Lux Morte (2023)

  No i chuj, ale pozamiatali....Krótko i po kolei: Reverence To Paroxysm to meksykańska ekipa która wydała właśnie debiutancki album. Niektórzy z was zapewne kojarzą ich ze znakomitego debiutanckiego splitu z Hiszpanami z Pestilenght. Teraz ta obyta w podziemiu załoga atakuje materiałem, który bez wątpienia zadowoli każdego kto lubuje się w brutalnym i obrzydliwym death metalu. Meksykanie nie zostawiają żadnej przestrzeni dla choćby odrobiny światła czy powietrza. Jest mroczno i duszno. Poruszają się generalnie w średnich tempach, z naprawdę chorym basem i opętanym wokalem. Zadziwiająco przy całej brzydocie ich muzyki wypadają zajebiste riffy, słychać, że są dopracowane i zagrane z pomysłem. Całość, pomimo iż w pierwszym wrażeniu sprawia mocno przytłaczające wrażenie, brzmi w sposób zachęcający do natychmiastowego kolejnego odsłuchu, gdyż za każdym razem odkrywamy w tym albumie coś nowego. Polecając mi ten album @Pav El napisał o nim, że "Wdziera się surową, brutalną siłą w głąb ...

INCANTATION - Unholy Deification (2023)

  Ja pitolę, ile to już lat John McEntee napierdala ten swój death metal? Odpowiadam. Od jebanych 34-ch lat. Ciekawe czy zakładając zespół w 1989 roku, rozpoczynając próby w New Jersey, brał pod uwagę, że w 2023 roku nagrają nowy album? No, na pewno. Z cała pewnością...Ale tak na poważnie, trzynasty album Incantation przynosi nam ponad 40 minut death metalu w stylu jaki znamy od lat, ale jednak z lekką domieszką czegoś nowego. Od pierwszych nut jest naprawdę dobrze. Gitary pięknie szarpią i starają się dotrzymać kroku szalejącej perkusji. Nadal jest gęsto i momentami bardzo duszno. Ale mam wrażenie, że jednak przestrzeni jest nie co więcej niż na poprzednich albumach. Brzmienie nieco bardziej klarowne (ale tylko trochę , to ciągle jest Incantation) a kolejnym elementem wyróżniającym tą płytę jest dojrzałość kompozycyjna. Jest wiele intrygujących i chwytliwych momentów. Chwytliwych oczywiście na miarę Johna McEntee, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Jest w tym wszystkim mrok i moc. Mi ...

CYSTIC - Palace of Shadow (2023)

  Hola, hola, hola skrolujący mości Panie i Panowie. Wstrzymajcie kciuki na kilka sekund bo jeżeli kochacie death metal to debiutancki album CYSTIC jest dla Was. Pochodzące z Seattle w juesej trio rozpierdoliło mnie całkowicie i dla tegoż również Was zachęcam do zapoznania się z tym dziełem. Po klimatycznym, ładnie wyplumkanym intrze pt. Vista, zaczyna się prawdziwa death metalowa chłosta. Autopsy na potężnych sterydach, mieli, łamie, dosłownie słychać odgłosy pękających kości. Goście brzmią do tego jakby wychowali się na bagnie i taplali się w nim podczas nagrań. Posłuchajcie tych gitar, szalonego basu i perkusji, momentami nie wiem czy ten gość jeszcze gra czy kogoś morduje. Posłuchajcie kapitalnych, mulistych zwolnień w Palace of Shadows and Blood i opętanych riffów w Nebulous Legion. Nie napiszę nic więcej, znajdźcie przez weekend chwilę na zapoznanie się z ich muzą. Nie pożałujecie, polecam.