Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2023

DECAPITATED CHRIST Glorious Tyrannizing of Human Rats (2023)

  Urocza nazwa, prawda? Kapela ta, po prawie 10 latach milczenia oraz po zmianach w składzie, powraca aktualnie z 5 albumem. I jeżeli nie macie dość klasycznego death metalu i wciąż jesteście go głodni, to obok płyty tej katalońskiej załogi nie powinniście przejść obojętnie. Tu tak naprawdę są wszystkie składniki, niezbędne do tego aby fani takiego rodzaju grania byli usatysfakcjonowani. Bardzo tłuste riffy, nieprzekombinowane brzmienie, idealny jak dla mnie growl i naprawdę mocarny perkusista. Do tego czasem jakiś klawisz (niektóre partie akurat bym sobie darował) i bluźniercza atmosfera. Sporo jest odniesień do dawnych mistrzów, np. "Assault on the Ravaged Wastelands" to hołd dla Bolt Thrower i brzmi to naprawdę super, zresztą nawiązania do Boltów pojawiają się jeszcze kilkukrotnie. Poza tym podczas słuchania tej płyty tych nawiązań można znaleźć dużo więcej, grunt jednak, że nie mamy do czynienia z bezmyślną zrzynką. Ten album z pewnością nie zapisze się w sposób szczególn...

TOTENMESSE - Fiktionlust (2023)

  Nie miałem pisać o tym albumie. Bo miał być nie dla mnie. A ja przecież piszę tylko o tym co mi się podoba. Nawet nie zamierzałem go słuchać. Pierwsza płyta właśnie taka była. Nie dla mnie. Bo nie dla mej ciasnej głowy black metalowa awangarda i jakiś dekadencki sznyt. Lecz tymczasem... Tymczasem nowe dzieło małopolskiej ekipy kładzie mnie na łopatki i rozpycha się w tej mojej ciasnej łepetynie niemiłosiernie. Bo na "Fiktionlust" mamy zdecydowanie inną muzykę niż na "To". I są tu zdecydowanie bardziej bezpośrednie muzyczne strzały. Takie które choć powinny we mnie chybić to ładują celnie. Od początkowych dźwięków, kiedy ruszają naprawdę ostro, jest bardzo dobrze. Ale czar następuję potem. Utwór "Bastards" z tym charakterystycznym pokrzywionym motywem przewodnim jest tak naładowany emocjami, tak wchodzi i zostaje w głowie, że czapki z głów przed kompozytorami tej pieśni. Zresztą emocjami ten album stoi. Raz rozpacz a raz nienawiść. Raz beznadzieja a raz z...

DAVID E. GEHLKE - Hałas który burzy mury. Noise records kontra zespoły.

  Od razu powiem, że to solidne tomiszcze będące historią niemieckiej wytwórni Noise czyta się bardzo fajnie i ja Wam ją polecam. Amerykański dziennikarz bardzo sprawnie i z niemal reportażowym zacięciem pokazuje nam początki wytwórni i przemianę jej założyciela Karla Walterbacha z wojującego anarchisty w liczącego słupki z finansami przedsiębiorcę. I widać z czasem jak ta strona biznesowa połyka tą bardziej romantyczną. W dalej opisywaną historię losów wytwórni bardzo fajnie wplecione są losy związanych z Noise zespołów. Przeczytamy m.in. o początkach i rozwoju takich zespołów jak Hellhammer/Celtic Frost, Helloween, Running Wild, Kreator czy Tankard. Wiele kapel miało duże pretensje do Walterbacha (jak np. w przypadku Helloween), a niektóre jakoś się z nim dogadywały (np. Gamma Ray) więc pewnie bywało różnie. Ale jakże znaczącym jest, jak wypowiadał się Karl jako właściciel wytwórni a jak wypowiada się jako menedżer zespołów, bo tym się zajmował po sprzedaży Noise. Zarzuca wytwór...

MANBRYNE - Interregnum: O próbie wiary i jarzmie zwątpienia (2023)

  Czy Manbryne porusza się w mojej ulubionej black metalowej estetyce? NIE. Czy nagrali płytę która już od pierwszego odsłuchu nie chce wyjść z mojej głowy i zmusza do kolejnych przesłuchań? TAK. Drugi album tej ekipy przynosi nam dźwięki które mają moc i niesamowitą atmosferę. To właśnie ona jest głównym atutem Interregnum i spaja wszystko w jedną całość. Atmosfera zwątpienia i beznadziei. W świat Manbryne i opowiadane przez nich historie wchodzimy od pierwszych, spokojnych jeszcze dźwięków. A potem wraz z pierwszymi wykrzyczanymi przez Sonneillona słowami dajemy się wchłonąć w ten klimat. Do jego wykreowania Manbryne nie używają jakiś wielce skomplikowanych środków, jest prosto ale nie mylić z prostacko. Gitary potrafią czarować, ich brzmienie, nieco hipnotyczne, bardzo pasuje do całości przekazu. Tu nie ma nic przypadkowego. A wokal? Wokal kurwa jest, jak dla mnie, idealny. Agresywny a przy tym czytelny. I zajebiste teksty. Takie w sam raz. Bez zbędnej megalomanii w tym zakresi...

CIRITH UNGOL - Dark Parade (2023)

  To jest niewiarygodne, że tak rasowy heavy metalowy album nagrali goście którzy mają powyżej 65 lat! Ale zupełnie niepotrzebnie patrzę im w metryki, bo drugi, po powrocie na scenę, album Amerykanów z Cirith Ungol jest autentycznie świetną dawką metalu bez podziału na kategorie wiekowe. Odpalcie "Dark Parade" i już pierwszy kawałek przywali Wam kapitalnymi riffami i niesamowitą energią, "Velocity" to niekwestionowany hicior i esencja stylu Kalifornijczyków. Słychać też dużo lepszą produkcję niż na poprzedniku, jest więcej przestrzeni i miejsca dla wszystkich nagranych dźwięków. Genialnym utworem jest "Sailor on the Seas of Fate", potężny, rytmiczny, epicki, kipiący znakomitymi pomysłami. Jak zresztą cały album. Cirith Ungol momentami potrafią zagrać ciężko jak nigdy wcześniej, czasem zaskoczą monumentalnymi chórami a czasem, zwłaszcza w drugiej części albumu, dosyć ponurym i niepokojącym nastrojem...Trudno się oderwać od tych dźwięków. Trzeba mieć nadziej...

AUTOPSY - Ashes, Organs, Blood and Crypts (2023)

  Jeszcze wszyscy mamy w pamięci ubiegłoroczny, znakomity "Morbidity Triumphant" a już death metalowi weterani z Autopsy atakują nowym, dziesiątym już albumem. Każdy chyba zastanawiał się jak to możliwe? Jaki to będzie album? Czy czasem, nie nagrali za dużo materiału i postanowili wykorzystać jakieś odrzuty? No kurwa nie, nie z Reifertem i spółką takie numery. Wspomniany Reifert oraz Cutler i Coralles kolejny raz udowadniają, że potrafią napierdalać w metal jak mało kto a Greg Wilkinson skutecznie stara się za nimi nadążyć swoim basem. Wszyscy miłośnicy flaków, gnijącego mięsa i wilgotnych krypt będą zachwyceni. Już sama okładka robi niezłego smaka i słusznie, bo dostajemy miażdżącą dawkę old schoolowego łojenia, choć w mojej ocenie, tym razem dużo bardziej różnorodnego niż na poprzedniku. Ale spokojnie. Jest różnorodnie ale ciągle w stylu Autopsy. Album otwiera "Rapid Funeral' i tu jest jeszcze w miarę spokojnie. Już ładnie mieli ale w "Throatsaw" zaczyna ...