Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2023

VILE RITUAL - Caverns of Occultic Hatred (2023)

  Opisywanie tego albumu można zakończyć na jego tytule. Dziękuję zatem i do widzenia....No dobra, jednak kilka słów dołożę. Za projektem Vile Ritual stoi, pochodzący z Maryland w US, multiinstrumentalista Liam Mc Mahon, a to jest jego debiutancka płyta. Płyta pełna ekstremalnych, piekielnych dźwięków dochodzących gdzieś z otchłani. Gitary szybkie, napastliwe, szalone. Riffy zadziwiająco przejrzyste i czytelne jak na piwniczny wydźwięk całości. Wokal klasycznie z głębokiej studni i hałasująca bez umiaru perkusja. I jeszcze ta okładka, z kolorystyką wymykającą się raczej z tradycyjnej death metalowej estetyki. Mi się podoba. Tak zresztą jak cały album. I jak lubicie wilgotne, obskurne piwnice to Wam Vile Ritual też się spodoba. Polecam.

SAMMATH - Grebbeberg (2023)

  Tej grającej black metal holenderskiej kapeli przytrafiła się rzecz niezwykła. Po trzydziestu latach istnienia nagrali swój najlepszy album w karierze. Ja nie mam wątpliwości. Żadnych. Siódmy album ekipy dowodzonej przez Jana Kruitwagena to ich autentyczny creme de la creme. Album w szczególności jest prawdziwą gratką dla fanów wojennej odmiany metalu. Album opowiada m.in. o Bitwie o Grebbeberg, która była jedną z decydujących o przebiegu najazdu nazistów na Holandię. Zginął w niej krewny Jana i w ten sposób oddaje mu hołd. Pozostałe utwory opowiadają o innych epizodach niemieckiej inwazji. Album jest pełen piekielnej furii, wojnę i bestialstwo czuć od pierwszych dźwięków. Do tego nieludzkie, udręczone krzyki Jana. Odgłosy nurkujących stukasów czy spadających bomb wzmacniają i tak już pełen grozy przekaz. Intensywna dzika przemoc, terror i strach. Ta atmosfera towarzyszy nam cały czas. Jest to naprawdę też kapitalnie zagrane. Gitary wyjątkowe, przemyślane, pięknie tremolujące. ...

HYL Where Emptiness is All (2023) EP

  Hyl to nowy, włosko polski projekt za powołaniem którego stoi Rick Constantino (Deathwork, Krigere Wolf) obsługujący tu gitarę i bas. Wspomagają go Shadow (Black Altar) na wokalu oraz perkusista Krzysztof Klingbein znany z występów na scenie z Vader czy Belphegor. Zacne to trio wydało właśnie debiutancki materiał w formacie EP i jak najbardziej jest godzien Waszej uwagi. Otrzymujemy tu naprawdę kapitalnie zagrany i zrealizowany atmosferyczny black metal który jest mgliście chłodno skandynawski, że tak powiem. Jest w tej na pozór w sumie mało odkrywczej muzyce, coś wciągającego i sprawiającego że nie możesz się oderwać od słuchania. Epkę otwiera niepokojące intro po którym dostajemy kawałek o tytule "Into the Unknown". I następuje atak na zmęczone dusze fantastycznie brzmiących gitar z pełnym groźnego chłodu wokalem Shadowa, a do tego naprawdę robiąca klimat, urozmaicona perkusja. Dalej jest cały czas dobrze. Kompozycje nie nudzą, wręcz przeciwnie, cały czas wiele się dziej...

GAROTED Bewitchment Of The Dark Ages (2023)

  Pochodzący z Nebraski a obecnie stacjonujący w Kansas, amerykańscy death metalowcy atakują ludzkość czwartym albumem. Niesamowicie żwawy i bestialski death metal w ich wykonaniu przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom klasycznych śmierć dźwięków w stylu łączącym wczesne dokonania Deicide, Vader, Angel Corpse i trochę naszego Old Skull. Dzikie riffy napierdalają jeden po drugim, szalony bas z perkusją nadają niesamowite tempo jednocześnie trzymając wszystko w ryzach. Do tego wypluwający płuca, nowy wokalista Devon Ferrera. Wszystko to po prostu brzmi jak kawał dobrej death metalowej płyty. 36 minut zabójczej muzy, takiej jaką ja osobiście uwielbiam. I do tego brzmienie w punkt. Nie za klarowne ale też nie za brudne. Jest potężnie i przestrzennie. Klasycznie, bez zbędnych dodatków. Ja w to wchodzę. Polecam Garoted na 100%. Piekło z Wami

GWYN ASHTON - Mojosoul (2023)

  Na początek ostrzeżenie. To nie jest metal. Dzisiaj zaproponuję Wam album z gatunku o jakim chyba nigdy tu nie pisałem i w sumie to nie myślałem, że napiszę. A mianowicie chodzi o blues. Tak, tak, dobrze czytacie. Blues. Skąd zatem i dlaczego? Sprawa jest w sumie prosta. Sam autor muzyki do mnie napisał czy nie zechciałbym zapoznać się z jego dziełem choć, jak sam zaznaczył, to nie jest metal. W sumie, myślę sobie, dlaczego nie. Czasem warto zrobić sobie małą przerwę od smoły i gruzu. Ale do rzeczy. Gwyn Ashton to pochodzący z Australii muzyk, którego wielką miłością od 50 lat jest gitara, blues i rock. Ten aktualnie mieszkający w Wielkiej Brytanii, członek South Australian Music Hall of Fame wydał właśnie 10 solową płytę która, jak podkreśla on sam, jest jego najbardziej osobistym albumem. Nie jestem specjalistą od tego rodzaju muzyki więc nie będę się za bardzo wymądrzał. Ale powiem Wam, że znajdziecie na tej płycie naprawdę zróżnicowane, dopracowane kompozycje. Wszystko jest ...

MOURNFUL CONGREGATION - The Exuviae Of Gods p. II (2023)

  Funeral Doom Metal to nie jest gatunek po który sięgam dosyć często. Z prostej przyczyny. Z reguły nudzi mnie. Co poradzić. Ale, ale! Wyjątki są. I zdecydowanie należą do nich australijczycy z Adelajdy, Mournful Congregation. Zacna ta załoga, istniejąca od 1993 roku i mająca na koncie 5 albumów oraz kilka mniejszych wydanych formatów, wydała właśnie nową EP która w sumie trwa prawie 40 minut. Trwa więc dłużej od naprawdę wielu pełnych albumów. I do tego jest jeszcze drugą częścią wydanej w ubiegłym roku epki. Nie do końca rozumiem ale widocznie coś tam zespół miał na myśli tak nazywając i rozdzielając swoje wydawnictwa. Chuj mi zresztą do tego, skupmy się na muzyce. A ta jest potężna i monumentalna. Kurewsko wolne i ciężkie riffy w ponurej i nawiedzonej atmosferze. Mocno rozwlekłe kompozycje które jednak dzięki zmysłu kompozytorskiemu są zapamiętywalne i interesujące. Przetaczają się po słuchaczach jak walec po asfalcie. Miażdżą a jednocześnie zostawiają przestrzeń. Absurd? No t...

IMMORTAL - War Against All, RUiM - Black Royal Spiritism (2023)

  Nietypowo napiszę o tych dwóch albumach na raz. Słuchałem ich naprzemiennie i jakoś tak mimowolnie wyszło mi takie małe porównanie. Najpierw Immortal. Mam wrażenie, że ten album będzie miał tylu samo przeciwników co zwolenników. Ci którzy chcą zaznać chłodu i surowego klimatu będą zawiedzeni. I ja też w pierwszym momencie taki byłem. Jakoś to zbyt klarowne, czyste, no ładne po prostu. Ale idąc do pracy zmieniłem zdanie. Bo krocząc rześko ze słuchawkami z rana, to ten album zyskuje mocno. Fajne, melodyjne kompozycje, a przy takim marszowym wręcz "Wargod" to naprawdę się elegancko popierdala. I gdy mnie olśniło, zrozumiałem, że to jest płyta bez napinki i tak do niej podszedłem. No to mi się teraz zajebiście podoba. Bo się fajnie tego słucha na tzw. luzie. Przy zbyt poważnym podejściu do sprawy, oczekiwaniom powrotu do czasów Battles in the North, to ten album przepada. Nie ma szans...Aczkolwiek mam świadomość, że trudno słuchać nowego albumu Immortal bez nawiązań do przesz...

VOMITORY - All Heads Are Gonna Roll (2023)

  To już 34 lata od założenia zespołu przez braci Gustafsson i 31 lat od ich pierwszego wydawnictwa. Lecz pomimo upływu czasu nadal potrafią zaserwować nam pyszny kawał death metalowego mięcha, zagranego z pasją nastolatka a nie siwiejącego pięćdziesięciolatka. Po 12 latach przerwy Vomitory powrócili i całe szczęście. Całe szczęście bo nagrali znakomitą płytę. Dziką, bardzo sprawnie łączącą wpływy szwedzkiego death metalu z florydzkimi. Świeże, urozmaicone riffy, dopracowane kompozycje, znakomicie wyważone połączenie brutalności z pewną jednak przystępnością. Jest szybko, miażdżąco, choć zdarzają się lżejsze fragmenty jak np. "Dead men stalking" gdzie bywa prawie "przebojowo". W każdym razie ja nie będę się dłużej rozwodził, to jest Vomitory i wiadomo o co chodzi. Chciałem w sumie tylko powiedzieć że powrócili w wielkim stylu. Warto było czekać. Zajebista płyta.