Przejdź do głównej zawartości

INFERNAL EXECRATOR - Diabolatry (2023)

 Uwaga Black Metal Maniax! To jest prawdziwa petarda album i jeśli go nie nie znacie to musicie szybciutko koniecznie to nadrobić. "Diabolatry" to trzeci album istniejącej od 2005 roku kapeli. Ta zacna ekipa pochodzi z Singapuru i na koncie ma również demo, kilka splitów, epkę i koncertówę. Na nowej płycie Infernale pokazują jak powinno się grać szybki i bezkompromisowy black metal. Wszyscy wielbiciele stylu będącego mieszanką Marduk, Sammath, Infernal War, Angel Corpse będą zachwyceni. Zadziorny i agresywny black metal z domieszką death metalowej brutalności. Świetnie zagrany i skomponowany. Pełen diabelskich riffów płynnie przechodzących jeden od drugiego. I ten wokal...Całkowicie w punkt, z pasją wykrzykujący bluźnierstwa wszelakie. Singapurczycy prą mocno do przodu, grają szybko z rzadka zwalniając. Ale to wszystko jest doprecyzowane, są ostre melodie i nie ma znużenia ani przez sekundę. A utwór "Infernal Storm of Oblivion" to black metalowy super hit, uwielbiam takie granie. Także nie ma co przedłużać. Wiecie o co chodzi. Sztos jak dla mnie konkretny. Infernal Execrator polecam Wam szc


zerze bo to dźwięki z samego piekła

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

TEMPLE OF DECAY - Profanus (2026)

  Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

OZZY OSBOURNE - No Escape From Now (2025)

  Ku***sko momentami przejmujący dokument o ostatnich latach Ozzy'ego. O jego zmaganiach z bólem, coraz to nowymi chorobami i zjebanymi operacjami. Nie wiem jakim cudem to wszystko zniósł i dał jeszcze pożegnalny koncert w Birmingham. Jak dobrze, że to się udało bo możliwość podziękowania fanom była jego ostatnim marzeniem. Przy tych wszystkich dolegliwościach czasem jeszcze potrafił coś palnąć w swoim stylu i rozbawić wszystkich dookoła. Widać jaką siłę ma muzyka bo potrafiła działać u niego terapeutyczne cuda. Myślę, że niejedna łza na tym filmie poleci. Zobaczcie bo warto choć ciężko się to ogląda... Ja teraz biorę się za książkę

PHOBOCOSM - Gateway (2025)

  Noooo, mocno się nam ten rok kończy. Kanadyjczycy z Montrealu atakują właśnie czwartym albumem i dalej mają jeden cel: siać niepokój. Tak jak na poprzednim albumie, mamy cudowanie rozbudowany klimat nadciągającej apokalipsy. Nie każdy potrafi go zbudować w tak sugestywny sposób jak Phobocosm. Zresztą kanadyjskie zespoły mają jakieś duże predyspozycje do tworzenia muzyki która przynosi odwrotność ukojenia. Ten death metal nie pozostawia obojętnym. Bestialskie riffy naprawdę wchodzą do łba z pełną mocą szpikulca do lobotomii. Gitary i wokal to potęga tego albumu. Wszystko w punkt zagrane i do tego bestialskie brzmienie. Cztery zaledwie utwory, poprzerywane interludiami daje w sumie 35 minut muzyki. Przy jej intensywności to idealny czas aby utrzymać uwagę nie pozostając za bardzo sponiewieranym. Jeśli podobał Wam się poprzedni ich album "Foreordained" to sięgajcie śmiało. "Gateway" to tak naprawdę jego kontynuacja, zresztą nagrana podczas tej samej sesji. Bierzcie ...