Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2024

SHORT 6

  DEICIDE - Banished by Sin (2024). Powiedz coś po dziadowemu - Kiedyś to był "disajd", były ledżiony a teraz to nie ma "disajdów"...I generalnie to prawda, ale ten nowy album wcale nie jest tak gówniany jak piszą o nim niektórzy. Czasem jednak przypierdoli fajnym riffem i okrutną melodyką jak np. w "Bury the Cross" czy w kawałku tytułowym. I pewnie fanatycy Legiona rzeczywiście nie mają czego tu szukać, tak ci co lubią też późniejsze dzieła Glena i spółki powinni być ukontentowani. Szału nie ma ale gównianym bym nowego Deicide nie nazwał. Choć z tym brzmieniem mogliby coś zrobić lepiej. DARKTHRONE - It Beckons Us All (2024). Lubicie ostatnie ich płyty? No to tą też polubicie. Bałem się, że teraz na okładce będą sanki czy zaprzęg renifera ale tu jest klasycznie. Muza? Jakby Celtic Frost przespał się z Mercyful Fate i wyszło z tego brzydkie dziecko. Mnie jakoś nie rusza zbytnio ta płyta. Nic nie poradzę. ACCEPT - Humanoid (2024). Nawet fajnie się tego słuch...

ETHELYN - Anhedonic (2024)

  No cóż, nie jest za dobrze przyznawać się do bycia ignorantem ale ja taki fikołek zrobię i przyznam, że dotychczas jakimś cudem twórczość tej kapeli mi umykała. Jak do tego doszło? Nie wiem, jak śpiewał pewien z podlaski bard. I w sumie to jest mi trochę przykro bo Ethelyn zasługuje, moim skromnym zdaniem, na zdecydowanie więcej uwagi. Do rzeczy więc. A zatem, Ethelyn do kapela z Opoczna i wydała właśnie swoją piątą, tak k**wa piątą, płytę. I matko bosko fatimsko. Co to jest za zajebista płyta. Bo opocznianie grają taki rodzaj black metalu, który poza Hellenic BM, jest najbliższy mojemu muzycznemu sercu. Ostre, w skandynawskim stylu, dźwięki atakujące od pierwszej sekundy. Porównania do innych kapel sobie daruję bo każdy sobie i tak usłyszy coś z północnych klimatów, każdy wedle własnego uznania. Mnie interesuje tylko to, że jest to zagrane dziko, piekielnie i mrocznie. I nie ma żadnej zrzynki jeden do jednego. Szybkie tempa zwalniające czasem do średnich, w punkt wokal, pięknie ...

BLAZE OF PERDITION - Upharsin (2024)

  Co tu ukrywać, Blaze Of Perdition nie należeli do grona moich szczególnie ulubionych kapel. Zawsze wolałem więcej prostego diabelstwa od skomplikowanych przemyśleń. Ale od jakiegoś czasu coraz więcej załóg z tego "kręgu" mi się podoba i tak też jest z nowym, szóstym już pełnograjem BoP. Może jest tak dlatego że, oczywiście w moim odczuciu, to ich najlepszy album. Najmniej pretensjonalny, najbardziej bezpośredni (przynajmniej muzycznie) i najbardziej... hmm...surowy? Choć wiem, że nie jest do końca to trafne określenie ich brzmienia to jednak gdzieś tli mi się właśnie takie wrażenie. Te fragmenty pełne furii i takiej pierwotnej agresji robią klimat tego albumu. Bardzo spójnego i pełnego bardzo przemyślanych kompozycji, które pomimo dużej różnorodności bardzo do siebie pasują. I do tego udało im się to najtrudniejsze. Przy zachowaniu różnych środków black metalowego wyrazu udało im się uniknąć przekombinowania, co często jest dla mnie nie do zniesienia. Teksty tym razem w cał...

SHORT 5

  ABSQUE COR - Na Zawsze Cieniem...(2023). Drugi album jednoosobowego projektu z Mielca. Atmosferyczny black metal podany na smutno. Wolę zdecydowanie ten diabelski, ale zagrane sprawnie i posłuchać można. Kawałek otwierający zdecydowanie najlepszy. jak dla mnie oczywiście.  MISOTHEIST - Vessels by Which the Devil is Made Flesh(2024). Black metal z Trondheim ale wymykający się norweskim standardom. Sporo dziwnych dźwięków, sporo wstrętnego klimatu i gitarowych melodii. Ciekawe. DISHUMANIZED - The Maze of Solitude (2023). Solowy projekt austriackiego multiinstrumentalisty Haralda Bergera. Polecam wszystkim fanom thrashu, takiego z urozmaiconymi wokalami oraz lekką domieszką death metalu. Porządnie zagrane i wyprodukowane. Nawet fajne. SLIMELORD - Chytridiomycosis Relinquished (2024). Tytuł płyty odnosi się do infekcji grzybicznej atakującej płazy(fuuj). Do tego halucynogenna niemal okładka której autorem jest Brad Moore. Odpał zaczyna się po wciśnięciu play. Bywa obleśnie, deat...

HERESIARCH - Edifice (2024)

  Do tej pory słowo Edifice kojarzyło mi się z linią zegarków Casio gdyż sam takowy użytkuję. Ale teraz z pewnością będę miał na uwadze, że Edifice to też tytuł najnowszego albumu Heresiarch. Całkiem nie dawno pisałem o nowym albumie VERBERIS. Oba zespoły łączy miejsce pochodzenia - daleka Nowa Zelandia, oraz osoba wokalisty NH. Kapela istnieje formalnie od 2008 roku, pierwsze demo w 2011 roku, potem epki i pełnowymiarowy debiut w 2017 roku. Na poprzednich materiałach udzielali się goście z Diocletian ale Edifice to materiał nagrany po zmianach w składzie. I ta płyta to prawdziwa death metalowa pożoga. Oczywiście znajdziemy to wiele stylistycznych skoków ( black, war) ale główną osią spajającą całość będą śmiercionośne klasyczne dźwięki z otchłani zawładniętej przez Immolation czy Grave Miasma i Archgoat. Potężne brzmienie, pełne przestrzeni pomimo momentami dusznej atmosfery, dopracowane kompozycje, szaleńcza perkusja i niemal grindowe przyspieszenia to cechy charakterystyczne dla...

SHORT 4

  LHAAD - Benetah (2024). Belgijska grupa black metalowa wydała właśnie swój drugi album. Pełen niepokojących melodii, chłodu i mroku. Na minus: morskie głębiny zamiast piekielnej otchłani. Ale w sumie niezłe. COFFIN STORM - Arcana Rising (2024). Fenriz, Appolyon i Bestial Tormentor. Weterani norewskiej sceny połączyli siły aby utworzyć grupę rekonstrukcyjną i zagrać totalnie old schoolowy heavy/thrash materiał. Zamulone brzmienie, bardzo fajne riffy i nie do zniesienia dla mnie wycie Fenriza. Nie przeszkadza mi jak czasem zawyje na Darkthrone ale tu jest dla mnie za dużo. Natomiast jak Wam Fenrizowa skala podchodzi to będziecie zachwyceni. ACID MAMMOTH - Supersonic Megafauna Collision (2024). Grecja ale tym razem nie Hellenic BM. "Fuzzorgasm" to jeden z ich nowych kawałków i już wiecie co to może być. Przydymiony, ciężki doom/stoner. Fajnie mielą, fajnie riffują, zajebiaszcza sekcja i spoko Ozzyjowo podobny wokal. W sumie fajne i polecam.

MUTIILATION - Black Metal Cult (2024)

  Ale jaja. Nikt się nie spodziewał hiszpańskiej Inkwizycji oraz powrotu Mutiilation do nagrywania nowej muzy. Chociaż z drugiej strony, to w sumie nie takie niemożliwe do realizacji powroty się już odbywały. Ale do rzeczy. Imć Pan Meyhna'ch, stojący samodzielnie za tym projektem, ostatni album z premierową muzą wydał w 2007 roku. Ten członek uznającej się za elitarną organizacji Les Legions Noires, powraca z albumem o niezbyt wyszukanym tytule Black Metal Cult. Z pewnością jest to projekt który wzbudza dosyć skrajne opinie, jedni wielbią i nazywają kultem, inni nienawidzą i gardzą, jak zresztą całym LLN. Ja tam do Mutiilation podchodzę na spokojnie i choć fanem do tej pory nie byłem, to też nie widzę powodu aby nie doceniać wkładu i zaangażowania Meynacha w rozwój black metalu, zwłaszcza we Francji. Jaka jest ta nowa płyta? W mojej ocenie bardzo dobra. Naprawdę to kawał świetnego, ostrego black metalu. Może, w porównaniu do poprzedników, nieco mniej surowego, z większą ilością mel...

VERBERIS - The Apophatic Wilderness (2024)

               To już trzeci album tej pochodzącej z odległej Nowej Zelandii kapeli w której szeregach znajdują się m.in. członkowie Ulcerate oraz Heresiarch. Kto już miał z nimi styczność ten wie czego się po nich spodziewać. Wirtuozyjnie niemal zagranego metalu, wymykającego się możliwościom jednoznacznego szufladkowania ale bezsprzecznie mającego najwięcej elementów black i death metalu. Muzyczna propozycja Verberis wymaga przede wszystkim atencji i skupienia. Przelotny odsłuch, gdzieś tam w tle czy przy okazji, z pewnością nie przyniesie oczekiwanych przez Nowozelandczyków skutków czyli zainteresowania ich dziełem. Ale gdy poświęcimy tej płycie nasz czas i naszą uwagę, dostrzeżemy bez problemu jakim muzycznym majstersztykiem jest The Apophatic Wilderness. Partie gitar, choć momentami bardzo złożone, pełne dysonansów i nieoczekiwanych rytmów, są przy tym bardzo wciągające i na swój sposób, zwłaszcza przy kolejnych odsłuchach, niemal chwyt...

SHORT 3

 PORONIEC - W Połogu (2024). Do tej pory Poroniec kojarzył mi się z piątoligowym klubem piłkarskim z Poronina. Teraz będzie mi się kojarzył z black metalowa kapelą z Krakowa. I z pewnością nie jest to piątoligowe granie ale do ekstraklasy też jeszcze brakuje. Podobają mi się w agresywnych fragmentach, mniej gdy robią "klimaty". Spokojnie i bez obaw możecie sięgać po ten album. THVN - Zgnij (2024). Z Krakowa lecim na Wrocław. Też black metal ale trochę inny, z domieszką sludga i bezmiaru rozpaczy. Najfajniej dla mnie wypadają w "Beauty of Decay", ładnie tam tremolują i do tego grają ładne melodie. W "Iłży" poziom dramatyzmu jest już jednak dla mnie zbyt duży. Ale to w sumie dobrze zagrana i ciekawa płyta.  APPARITION - Disgraced Emanations from a Tranquill State (2024). O takie rzeczy lubie. Druga płyta death maniaków z Kalifornii pięknie miażdży. A jak zwolnią to już w ogóle masakra. Ratuj się kto może. Czasem może niepotrzebnie dodają jakieś progresywne d...

BRODEQUIN - Harbinger Of Woe (2024)

  Uffff, ciężko mi coś napisać bo naprawdę ciężko pozbierać myśli w sensowne zdania po obcowaniu z najnowszym dziełem amerykańskich brutal deathmetalowców z Brodequin. Pieprzony niszczyciel światów. I umysłów. Ale po kolei. Dla tych co nie znają. Brodequin to kapela założona w 1998 roku przez braci Bailey. Wydali trzy albumy (ostatni 20 lat temu) i zapadli w hibernację. Przeżyli sporo osobistych tragedii ale nie uciekając jednak całkowicie od muzyki, Jamie np. wydał kilka ciekawych rzeczy w swojej wytwórni Unmatched Brutality. Wrócili w 2021 roku króciutką bo zaledwie pięciominutową epką ale teraz atakują ponownie pełnym albumem. Atakują z całą mocą i nie mają nawet najmniejszych oznak litości. Gęsty, epicki i kolosalny brutalny death metal w ich wykonaniu potrafi zrobić w mózgownicy konkretny bałagan. Tu ani przez moment nie ma miękkiej gry. Totalnie gardłowy wokal Jamie'go zabiera nas w otchłań, głębia warstw gitarowych z naprawdę dziką perkusją miażdży i robi ze słuchaczami to o...