Lecimy daleko. Ameryka Środkowa i Kostaryka. Całkiem niedawno pisałem o kapitalnej płycie z tego kraju jaką wydali Voidstar Nocturnal a tu już kolejny mega cios z tamtego kierunku. Candarian swoje plugawe dźwięki tworzą od 2020 roku i teraz przyszedł czas aby zaatakować debiutanckim albumem. Bardzo dobrym zaznaczmy. Może brakuje ciut takiego totalnego szaleństwa bo ta ich brutalność jest, takie mam wrażenie, trzymana w ryzach. Ale świetnie się tego słucha od samego początku. "Altars and Ancestors" to łupiący czachę death metalowy killer. Wokal taki jak lubię czyli studnia do tego chłoszczące riffy. Zaskakująco zapamiętywalne. To nie jest młócenie aby młócić. To naprawdę mocarna kompozycja bez zbędnych dźwięków. Bas też tu robi robotę. Zresztą do końca albumu jego partie nadają dosyć specyficzny, ordynarny charakter "Trepanacion". Candarian lubią poruszać się w średnich tempach i wtedy brzmią miło dla polskich uszu bo spokojnie można wychwycić skojarzenia z kilkoma bandami z naszego kraju. Ale gdy się rozpędzą to nie ma zmiłuj, północno-środkowo-południowoamerykańska mieszanka dzikiej furii wymyka się tej, jednak słyszalnej chęci, trzymania bestii w ryzach. Jak na debiut jest bardzo dobrze choć ja bym tej plugawości jeszcze dosypał. Polecam mocno więc tą płytę wydaną przez Me Saco Un Ojo Records
Temple Of Decay to solowy projekt (podziwiam) który właśnie wydał swój trzeci album o trafnym tytule "Profanus". Od razu powiem, podoba mi się bardzo. Jest to bezpretensjonalny black metal który został nagrany z pasją i czarnym jak smoła sercem. Nie ma tu potrzeby być najszybszym, najagresywniejszym a jest za to chłodny klimat, dużo zapamiętywanych melodii (już otwierający kawałek pt. "Wojna, Martwy Bóg i Błazen" to kapitalny mroczny hymn) i cały stek kierowanych w słuszną stronę bluźnierstw. Teksty są dosadne, proste ale nie mylić z prostackie i bardzo Anty. Podobają mi się i chce się krzyczeć razem "Wojna, wojna Tu i Teraz!!!". Żadnych samozwańczych poetów... Atmosferę robią głównie bardzo udane kompozycje. W tym zakresie słychać duży rozwój i postęp autora projektu. Czasem jest bardziej mrocznie, czasem bardziej dziko, czasem wojowniczo a czasem wręcz transowo i hipnotyzująco jak np. w "Miłosierdziu". Ważne jest to, że z każdym odsłuchem po...

Komentarze
Prześlij komentarz