Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2025

S(H)ORT - Dephosphorus, Decryptal.

  Krótki strzał czyli krótko o: DEPHOSPHORUS - Planetoktonos (2025) Grecka kapela, z greckimi tekstami, śpiewająca o kosmicznych przygodach, do tego mieszająca death z grindem i black metalem. To trzeba sprawdzić. I sprawdziłem. Wszystko gra i trąbi oprócz wrzeszczącego wokalu. Na początku nawet gites ale im dłużej tym za bardzo działał na mój układ nerwowy. Ale mój. Na Wasz może będzie działał elegancko więc sprawdźcie sami bo gitary i perka są mocarne. DECRYPTAL - Simulacre (2025) A teraz po francusku. Quebec. Kanada. Stamtąd z reguły kapele dają radę. I tu też polecam. Wszystko pasi bez marudzenia. Bardzo mroczny death metal, z kopą riffów i odpowiednią dozą brutalności. Jest gęsto i bezlitośnie. Rzućcie uchem. Warto.

Ogłoszenie koncertowe.

 Atakujcie na koncert.  Będzie głośno i wspaniale.

CLAIRVOYANCE - Chasm of Immurement (2025)

  Na koniec tygodnia proponuję zanurzyć Wam się w smrodliwym ale przyjemnym bagnie jakim jest debiutancki album stacjonującej w Warszawie polsko-ukraińskiej death metalowej załogi. Clairvoyance powstali w 2019 roku i do tej pory na koncie mieli demo i epkę. Po 6 latach przyszedł w końcu czas na debiut i bardzo dobrze bo to naprawdę zajebisty album. Jak na debiut bardzo dojrzały, świadomy i dopracowany w każdym szczególe. Warszawiacy postanowili na taką odmianę death metalu która w naszym kraju nie jest wykonywana przez wielu. Fińska wilgotna piwnica pomieszana z nowojorskim ciężarem i tą nutą przerażenia i niepokoju. Clairvoyance wciągają słuchacza w otchłań bez najmniejszej litości. Wspaniale jest gdy na chwilę zwolnią stając się rytmem aby potem pogrążyć siebie i słuchaczy w szaleństwie. Tu dla mnie wszystko pasuje. Brzmienie w punkt nie za ładne i nie za brzydkie, gitary robią niesamowitą robotę. To sztuka osiągnąć efekt typu duszno a przestrzennie. Wokal miażdży w każdej sekun...

SHO(R)T - Sodom. Symphobia, Hjaal

  SODOM - The Arsonist (2025). Nowy album Toma i spółki jest całkiem spoko. Czaszki może mi nie rozwalił ale ja nie widzę do czego by się tu przypierdalać. Młócą ładnie, może już z nie taką fantazją jak Tom miał 20 lat ale on teraz ma przecież ponad 60. I to nie jest tak sflaczałe jak ostanie Destrakszyn a o Kreatorze nie wspomnę. Kompozycje fajne, można i pod sceną podrzeć ryja i jak ktoś ma siłę i zdrowie to do pogulca też dobre. Dla mnie OK. SYMPHOBIA - Hideously Traumatic (2025) Debiut Indonezyjczyków który ma jeden cel. Zmiażdżyć słuchaczowi czaszkę. Oni wiedzą jak robić totalnie brutalny death metal który nie jest zmieloną papką tylko starannie dobranymi składnikami we właściwych proporcjach. Makabryczny obłęd. Jedyne co trochę nie dla mnie to wokal. Zbyt chrumkający. Ale da się wytrzymać bo reszta jest niesamowita. Polecam. HJAAL - A Forlorn Dawn (2025) Black metal serwowany przez argentyńsko - brytyjski duet to odmiana pełna atmosfery, podniosłego klimatu i epickich melodii...

RITUAL ASCENSION - Profanation of the Adamic Covenant (2025

  UWAGA! Zaprawdę powiadam Wam. To genialny album. GE-NIAL-NY! Amerykanie na debiutanckim albumie starają się uczynić metal tak mało przyjemnym, całkowicie pozbawionym przyjaznych dźwięków, że już na wstępie spuszczają muzyczny łomot wszystkim nieświadomym. Maksymalnie obskurny i posępny death/doom metal jaki tylko można wymyśleć. Każdy sekunda tej płyty to ohyda i piekielna otchłań. To nie mogło powstać na ziemi... Ritual Ascension to ekipa gości z Aberration którzy w ubiegłym roku wydali znakomity Refracture. Ale tam za mało było im jeszcze plugawości i powołali do życia nowy projekt. Brzmienie z najgłębszych czeluści wiadomo czego. Do tego całkowicie opętany wokal. To nie może być człowiek...Strasznie to wszystko przytłacza i dusi...Do tego jak zwolnią to tak jakby swoją muzą zastępowali największe kafary. Albo wbiją albo miażdżą wszystko na swojej drodze. A rytm wybijają Uruk-Hai. Opór nie ma szans. Nie ma nadziei. Krwawisz ale chcesz jeszcze i jeszcze...Polecam wszystkim co si...

PUTRESCENT - Darkness Embraced (2025)

  Może i dzisiaj piątek ale lekko i wesoło tu nie będzie. Nie pomoże nawet muzyczna wyprawa do gorącego i imprezowego Los Angeles. Debiutancki album Kalifornijczyków to istna bestia która ma jeden cel. Sponiewierać słuchacza sonicznym batem. Połowa składu to goście znani z Insineratehymn o których kiedyś to dobrze pisałem. I tu też będzie tylko dobrze. Zaczyna się niewinnie, trochę maskując prawdziwe intencje. Ale już po chwili wiadomo. Jebło po całości. Całkowicie old skulowy death metal z jawnymi nawiązaniami do death metalowych legend jak Immolation, Incantation czy szeregu innych jeszcze kapel z tamtego okresu. Ale nie są to też jawne i bezczelny zrzynki. Spokojnie. Putrescent ma też swoje pomysły. Przy całej brutalności ich muzy potrafią czesać naprawdę dobre i wpadające w ucho riffy. Perkusja to szczyty szaleństwa a wokal to ostatnie kręgi piekielnych otchłani. Lubią do tego tematykę około grobową i taki też jest klimat ich albumu. Dodajmy to tego jeszcze naprawdę odjechane s...

METAPHOBIC - Deranged Excruciations (2025)

  Urocze melodie, fajny, ciepły melodeath z bardzo przyjemnymi dla ucha wokalami i aranżami....hehehe, taaa kurwa jasne. Proszę państwa oto łomot. Prawdziwie stworzony w piekielnej otchłani gdzie wiedzą że death metal powinien być pozbawiony wymienionych przeze mnie na wstępie elementów. I doskonale o tym wie ekipa z Atlanty która na debiutanckim albumie sieje prawdziwą pożogę. Jest brudno i gęsto. Od pierwszych sekund miażdżą riffem kojarzącym się z Demilich. Potem napięcie nie spada nawet na chwilę. Nawałnica na pełnej ku*wie, pełna dysonansów, blast beatów i zmian tempa. Kulminacja pierwszej części albumu następuje w Disciples Of Vengeance. Zaskakujący początek z dęciaków i potem wolna, piwniczna, obskurna jazda z przerażającym klimatem. Tak jakby Gorguts spotkał się z Immolation. Jest ciężko, chropowato i naprawdę mało przyjemnie. Ci goście doskonale wiedzą jak powinno się grać death metal i trafiają w 100% w mój muzyczny gust. Polecam, obadajcie sami a cedeka dostaniecie u nas...

MORBIFIC - Bloom Of The Abnormal Flesh (2025)

  Morbific to death metalowa załoga pochodząca z Finlandii. Trio to powstało 5 lat temu i jak na tak krótki okres działalności to na koncie już muzy sporo bo i demosy, splity, epka, album koncertowy a teraz już wypełzł trzeci LP. Płodność godna podziwu a jak z jakością być może zapytacie. A powiem, że zajebiście. Już pierwszy album zwiastował potężne możliwości Finów w zakresie tworzenia dosyć popapranych dźwięków. Drugi album mi nie podszedł do końca bo wydawał się "za ładny i ułożony". Za to teraz przywalili konkretnie i uwag niefajnych brak. Jaskiniowy death metal jaki znajduje się na tym albumie trafia do mnie w 100%. Niesamowicie jak całość napędza szalone w punkt bas z perką. Ta płyta stoi rytmem i kapitalnymi opętanymi riffami. W skrócie: Autopsy zamknięci w fińskiej stęchłej piwnicy. Raz wkurzeni a raz bez nadziei. Brzmienie przymulone w sam raz, nie za ładne ale też nie przesadzone i nie brzmi jak przegrywka na kasecie. Mnie to wszystko się podoba i proponuję Wam ob...

PISSGRAVE - Malignant Worthlessness (2025)

No i wracam do tego co lubię najbardziej. Totalna dźwiękowa anihilacja i samookaleczenie za pomocą chorej muzy. Trzeci album ekipy z Filadelfii jest przeznaczony tylko dla maniax zaprawionych w takiej muzie. "Nie mamy obowiązku sprawiać by death metal był przyjemny" - to słowa wokalisty Pissgrave. Nie rzuca słów na wiatr. Nie jest przyjemnie. Podejrzewam że większość ludzi na świecie powie że przyjemniejszy jest mix młota pneumatycznego i dentystycznego borowania niż dźwięki produkowane przez Amerykanów. Ja należę do tych którzy chłoną każdą nutę z tej niesamowitej, powstałej w najgłębszej otchłani płyty. A wokal? Sam Mefisto chyba albo inne bydle się tu udziela...Odsłuch na własne ryzyko ale dla mnie kozak płyta.   

PEACEMAKER - Internal Revolution (2024)

  Dacie wiarę, że to jest bardzo wiekowa już kapela albowiem działająca pod tą nazwą od 1998 roku. Założona w kojarzonym z żużla Rawiczu teraz po latach wraca z nowym albumem. I od razu szczerze Wam powiem że to mój pierwszy w sumie kontakt z tym zespołem. Jest to kapela naparzająca muzę w stylistyce w której dominuje określenie Core a ja z reguły omijam takie załogi gdyż mój gust muzyczny kieruje się w inne rejony. Ale, ale. Okazuje się, że nie muszę uciekać gdy widzę etykietę Hardcore/death metal gdyż nie zawsze kategoryzacja odpowiada naszym wrażeniom słuchowym. I choć w teorii muza zawarta na "Internal Revolution" powinna mi pozostać całkowicie obojętną to jednak tak nie jest. I właściwie już od pierwszego przesłuchania, pomijając pierwsze sekundy kiedy to bardzo pochopnie stwierdziłem że to nie dla mnie, uderzyła mnie siła tej muzy. Ciężkie, przytłaczające gitary, siłowe, krzyczane wokale oraz bijąca z każdej nuty wiara w moc własnego przekazu. Peacemaker nie trzyma się ...

TOUGHNESS - Black Respite Of Oblivion (2025)

  No i mamy drugą płytę tej zacnej death metalowej załogi. Przy okazji debiutu pisałem tak: "Debiut puławsko - lubelskiej ekipy zaskakuje i intryguje. Zaskakuje dosyć oryginalną jak na nasz kraj, interpretacją death metalu. A intryguje mroczną atmosferą oraz uczuciem niepokoju znanym choćby z ostatnich płyt Immolation. Jest to bardzo wciągające słuchacza granie. Ma się wrażenie, że jest bardzo spontaniczne, że to płynie z chłopaków naturalnie....". A jak wyszło teraz? To naprawdę znakomita kontynuacja, słychać rozwój i postęp na każdym kroku, choć uprzednie wrażenie spontaniczności ustępuje wrażeniu dążenia do perfekcyjnego panowania nad dźwiękiem. W tej sferze dzieje się bardzo dużo, gitary są naprawdę szalone i serwują szalone popisy a w wolniejszych (choć nie tylko) fragmentach pięknie szarżuje bas ( Abominating the Scourge!). Do tego w punkt trafiająca i brzmiąca perkusja i będący naprawdę niezmiernie istotnym wokal. Dodający całości brutalności, brzmiący jak z jakiejś wi...

FRIGHTFUL - What Lies Ahead (2025)

  No i mamy tu drugi album gdańskiej załogi. Przy pierwszym coś tam trochę marudziłem, coś pisałem o tym jak na początku nie lubiliśmy się no ale że potem pykło. Tym razem takich przyczajek nie było i ta płyta została przeze mnie łyknięta w całości i bez zażaleń. Bo Frightful gra taki rodzaj muzy która nie powinna być poddawana dogłębnym analizom a wyznacznikiem powinno być jedno. Albo wchodzi albo nie wchodzi. Mi ta ich propozycja death metalu pasi. Dalej mamy mnóstwo szwedzkich klimatów ale rozwiniętych obecnie już na swój frightfulowy sposób. Udało im się zrobić to co dla mnie w tego rodzaju muzie najważniejsze. Nie dodawać lukrowatych melodii. Oczywiście melodie są ale dozowane w sam raz i nie pozbawiając jednak całości odpowiedniej dawki brutalności. Tak ma to hulać. I tak trzymać. Ten album to czysta metalowa rozrywka. Słychać że Frightful dobrze się przy tej muzie bawią i ja też się przy niej dobrze bawię. czego chcieć więcej? Może pokoju na świecie ale przy pojebach będący...

PUTERAEON - Mountains of Madness (2025)

  Ostatnio było pisane o dosyć brutalnych i intensywnych dźwiękach więc czas napisać o czymś nieco bardziej przystępnym. Dawno nie było nic z death metalowej Szwecji więc lecimy za Bałtyk i oto przedstawiam Wam nową płytę horror death metalowców z Puteraeon. Ekipa to już nie taka młoda bo debiutanckie demo wyszło w 2008 roku a obecna "Mountains of Madness" to ich piąty studyjny album. Mamy to swedeath pełną gębą. I to taki w tej dobrej lub nawet bardzo dobrej jakości co nie zawsze jest normą bo wiemy że w tym gatunku zdarzają się brzydkie klocki. Tu przede wszystkim rządzi klimat. A klimatyczny death metal to nie jest łatwa sprawa. Łatwo przepompować. Tu jest w punkt jak dla mnie i przede wszystkim świetnie się tego słucha jako całość. Potężniaste riffy wymieszane z melodyjnym leadami okraszone horror klimatem i złowrogą Lovecraftową atmosferą. Brzmienie ładne takie typowe dosyć dla produkcji Dana Swano. Ale on generalnie wie jak szwedzki death metal powinien brzmieć więc ja ...

PUTRIDITY - Morbid Ataraxia (2025)

  Myślę że fanom brutalnych dźwięków specjalnie tej nazwy nie muszę przedstawiać ale dla tych co nie znają garść podstawowych informacji. Putridity to początkowo projekt jednoosobowy zmajstrowany przez gitarzystę Andrea Aimone. Demówki trzaskał jeszcze sam ale już debiutancki album z 2007 roku pt. "Mental Prolapse Induces Necrophilism" nagrał już z pełną załogą. Od poprzedniego albumu minęło już 10 lat ale dwa lata temu po ogarnięciu nowego składu dostaliśmy epkę "Greedy Gory Gluttony". Teraz dostajemy nowy, a w sumie dopiero czwarty, album włoskiej ekipy. Do rzeczy zapewne powiecie, jak muza? Otóż moi drodzy to kosa niesamowita. Jednocześnie piękny i obleśny, odpychający i przyciągający, przeklęty i błogosławiony a jednym słowem mówiąc łomot. Co za natężenie piekielnych dźwięków, gitarowa brutal death metalowa chłosta w każdej sekundzie, ekstremalna soniczna nawałnica. Nie sposób docenić niesamowitej pracy perkusji która przy całym szaleństwie wali z niesamowitą pr...