Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2022

recenzja DEVILPRIEST - "In Repugnant Adoration" (2022)

To niemożliwe żeby, jak niektórzy twierdzą, na chmurce siedział dobrotliwy ale dosyć mściwy dziadzia z brodą i patrzył ze spokojem na to, co się dzieje w polskim, katolickim, jego narodzie wybranym. Kraju w którym mamy obwołanego króla i królową dziewicę matkę jego. Bo jak to możliwe, że na tak świętej ziemi powstają raz po raz, znakomite death i black metalowe bluźnierstwa. Diabelski ksiądz doskonale wpisuje się w ten zajebisty trend. Trend wydawania w Polsce wybornych metalowych albumów. "In repugnant adoration" to drugi album kapeli złożonej z bardzo doświadczonych i zasłużonych dla polskiej sceny podziemnej załogantów. Album który spełnia całkowicie oczekiwania fanów kochających death metal z lat 90-tych. Klasyczny ale z diabelskim black posmaczkiem. Z szacunkiem dla ojców założycieli florydzkiej sceny, ale z naszym rodzimym sznytem i smakiem. Mocne i przemyślane riffy, napędzający i wyrywający się do przodu bas, kurewsko dobrze brzmiące bębny i adekwatny spajający wszys...

KAMPFAR - Til Klovers Takt (2022)

Parafrazując słowa jednej z Kazikowych piosnek "Nie mam na nic czasu bo słucham Kampfara, nie mam na nic czasu bum tarararara"...No ale może nie idźmy tą drogą gdyż nowy album Norwegów nie zasłużył sobie żeby pisać o nim w debilny sposób. Aczkolwiek to prawda. Kampfar mnie wciągnął całkowicie w swój świat pełen pogańskich opowieści o tradycjach, wierzeniach i codzienności dawnych mieszkańców północnych ziem. Pierwsze przesłuchanie jeszcze nie wzbudziło mojego entuzjazmu, niektóre fragmenty wydały mi się zbyt melodyjnie rzewne i nie pasujące do black metalu. Myliłem się. To robi nastrój. Wchodzą te melodie do głowy i nie chcą wyjść. Już w pierwszym, genialnym utworze, po wstępie kojarzącym się z rozpoczęciem Watherland Marduka, dostajemy dawkę niesamowitej atmosfery. Furia, zatrzymanie akcji z fortepianem, tęsknota w śpiewie Dolka, ależ tego się słucha. I potem okazuje się, że cały album wypełniony jest takim klimatem. Aż kipi od ilości pomysłów które przejawiają się w różnoro...

recenzja "Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu"

  Jak wiecie lubię czytać więc wszelkiego rodzaje biografie, autobiografie i historie muzyczne chłonę wręcz namiętnie. Ten rok był pod tym względem naprawdę dobry, żeby chociaż wspomnieć znakomite pozycje dotyczące naszej rodzimej sceny jak Rzeźpospolita czy Festiwal Szaleństwa. Teraz do zacnego grona udanych książek dołącza pozycja autorstwa Jarosława Szubrychta pod wdzięcznym tytułem "Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu" Autora chyba nie muszę przedstawiać bo metalom znany to człek od wielu lat. Wokalista Lux Occulty, dziennikarz, autor książek m.in. biografii Slayera i Vadera (najlepsze!) to tak najkrócej o nim. Teraz oddaje nam w swoje ręce książkę będącą taką mieszanką jego spojrzenia na to czym był i jest metal z osobistymi przeżyciami dotyczącej naszej ukochanej muzy. Przeczytamy o trudach i znojach bycia nastoletnim edytorem zina, o pasji, szkole, kumplach czy w końcu o zespole który powstał na końcu Polski i nie powinno mu się udać. A jednak. Przeczytamy te...

recenzja: ROADHOG - "Gates to madness" (2022)

  Na dzisiaj proponuję Wam nieco lżejsze niż zazwyczaj dźwięki bo krakowianom z Roadhog w duszach gra heavy metal! I to jest już ich trzeci album. Na dodatek bardzo dobry. Oparty na klasycznych wzorcach co jak dla mnie jest OK. Bo heavy metal powinien pozostać heavy metalem i nie ma potrzeby wymyślać tam super nowych rozwiązań i na siłę starać się być oryginalnym. Roadhog oczywiście wzorują się na dawnych mistrzach ale spokojnie, nie ma tu mowy o bezczelnym kopiowaniu, krakowianie ewidentnie starają się dodać do tego metalowego kotła nieco własnych składników. Album jest przede wszystkim mocno dopracowany. Zawiera, bardzo dobre i naprawdę świetnie zagrane kompozycje. Brawa również dla wokalisty bo wiadomo, że kiepski frontman może położyć nawet najlepszy heavy materiał. A tu bez obaw, Krzysztof śpiewa z naprawdę dużym wyczuciem. Słucha się tego naprawdę rewelacyjnie, raz jest bardziej metalowo, czasem bardziej hard rockowo, jest kilka hiciorów (utwór tytułowy!!!) i czas ucieka bar...

Recenzja: INNUMERABLE FORMS - "Philosphic collapse" (2022)

  W Bostonie w stanie Massachusetts, gdzie kiedyś urzędował Mariusz Max Kolonko, dziś ma siedzibę Innumerable Forms i we wrześniu wydali nową płytę. Ten kiedyś solowy projekt a od kilku lat pełnoprawny zespół wydał na świat prawdziwego potwora. Musicie się z nim zapoznać i gwarantuję. Nikt nie przejdzie koło tego albumu obojętnie. Zaczyna się prostym, bestialskim death metalowym riffem, uczucie jakby napierdalało w nas jednocześnie setki noży więc nie ma szans ucieczki przed przeznaczeniem. Kiedy wydaje się, że nie ma dla nas ratunku, zespół zwalnia. I zwalnia coraz mocniej. I kiedy pojawia się nadzieja na ratunek, na jakąś pomocną dłoń, to Innumerable Forms zwalnia tak, że prawie się zatrzymuje i całkowicie nas miażdży. Okrutny ciężar, niczym figura jebitnego świebodzińskiego Dżizasa przygniata nas i nie pozwala złapać tchu. To jest muzyka czy jakaś masochistyczna tortura, ktoś może zapytać. I to i to. Bo to album pełny sprzecznych emocji, często negatywnych. Niby chcesz uciekać ...

Recenzja: OmegaThrone - "There's No Hatred as Great as Dictator's Love - Prelude to Empire" EP 2022

  .      Ten trochę za długi tytuł skrywa epkę zawierającą trzy utwory trwające łącznie około 12 minut + intro. OmegaThrone to ekipa z Anglii działająca od 2017 roku. W 2020 roku wydali swój debiutancki album "In memory of humankind", który można nazwać jako death/black metalowy. Rok później dochodzi do dosyć poważnych zmian w składzie, pojawiają się nowi ludzi na vocalu i basie. I w nowym składzie, zespół wydaje nową promo EP nagraną w Droom Recording studio w Liverpoolu przez Marcina Lacha. I słychać, że wraz ze zmianami w składzie doszło do zmiany stylu zespołu. Wpływy black metalu w zasadzie zostały usunięte i na epce OmegaThrone serwuje nam death/groove metal z widocznymi wpływami Entombed, At The Gates, groovowej Sepultury - taki podobny klimat jaki prezentuje nasz rodzimy Bottlekopf. Jest to bardzo sprawne, oparte na riffach, granie. Zdecydowanie ciekawsze w szybszych fragmentach bo kiedy się rozpędzają i przyspieszają są o wiele ciekawsi.Dlatego zamiast udos...

HOSTIA - Nailed (2022)

Rzeszom wiernych Hostia kojarzy się z cudem w niejakiej Sokółce, kiedy to chrupek zamienił się ponoć we fragment ludzkiego serca. I ta płyta jest dla nich. Żeby porzucili wszelką nadzieję i przygotowali się na totalną anihilację. Hostia stworzyła dzieło które ani przez moment nie daje wytchnienia, wyprowadza cios za ciosem i pozostawia słuchacza zamroczonego niczym Najmana po kolejnej "zwycięskiej" walce. Death/Grind to dziedzina gdzie bardzo łatwo się sparzyć. Popaść w rutynę i nudę serwując kawałki w których chodzi tylko o to aby napierdalać szybciej i obrzydliwej. Hostia poruszając się w dosyć wąskiej stylistyce potrafi nam zaserwować album brutalny, intensywny a przy tym zajebiście interesujący i różnorodny. Naprawdę. Raz jest klasycznie grindowo, raz death/grindowo w stylu Cannibale na koksie, a czasem niemal hitowo z punk/crust/corową motoryką jak np. The Vampire of Barcelona. Do tego wwiercające się w głowę takie strzały jak "Zajebię cię" czy Siostra Bernad...

Recenzja: HELLFUCK - "Diabolic Slaughter"

  Pewnie już spora część z Was zna ten album, ale jak ktoś jeszcze się z nim nie zapoznał to właśnie znalazł zajebistą rozrywkę na weekend. Bo HELLFUCK i ich debiutancki album "Diabolic Slaughter" tym właśnie jest. Zajebistą metalową rozrywką. I od razu małe wyjaśnienie, choć to album debiutancki to stworzony jednak przez doświadczoną załogę która w niejednym metalowym piecu paliła. HellFuck grają tak, jakby gdzieś w drugiej połowie lat 80-tych, gdzieś w Niemczech, ktoś ich złapał i zakręcił w słoiku. Teraz oni z tego słoika wyskoczyli i napierdalają ten swój charakterystyczny dla tamtych czasów thrash/speed metal. Taki w zasadzie bez krzty oryginalności. No bo posłuchajcie brzmienia gitar, wokalu, spójrzcie na nazwę zespołu czy tytuł płyty. Wszystko już było i wszystko do czegoś nawiązuje. I wiecie co? Chuj z tym tak naprawdę bo w ogólnym rozrachunku liczy się jedno. Ze robią to po prostu zajebiście. Od pierwszych sekund łeb się buja, nogi dostają kurewskiego RLS-a a mózg ...

TOUGHNESS - The Prophetic Dawn (2022).

  Debiut puławsko - lubelskiej ekipy zaskakuje i intryguje. Zaskakuje dosyć oryginalną jak na nasz kraj, interpretacją death metalu. A intryguje mroczną atmosferą oraz uczuciem niepokoju znanym choćby z ostatnich płyt Immolation. Jest to bardzo wciągające słuchacza granie. Ma się wrażenie, że jest bardzo spontaniczne, że to płynie z chłopaków naturalnie. Przyszli na próbę, wzięli wiosła i poleciało. Jest okrutnie i mrocznie. Ciężar znany z Incantation spotyka się z maniakalnymi i obłąkanymi riffami rodem z piwnic Finlandii. Do tego wściekle "wibrujące" gitary których styl uwielbiam. Słychać też, że w Toughness wyznają potęgę rytmu. Nie ma mowy o jakimkolwiek chowaniu basu. Brzmi niezwykle zadziornie i hula z perkusją aż miło. Czasem słychać, że ekipę trochę ponosi fantazja i nie do końca jeszcze są pewni w którą stronę skręcić. Ale to dobrze, odrobina chaosu w death metalu to nie jest minus tylko plus. Bardziej liczy się szczerość przekazu niż kompozycja wyważona co do każde...

SCEPTIC - "Nailed To Ignorance" (2022).

  Ile to lat minęło od poprzedniego albumu Jacka Hiro i spółki? Dacie wiarę, że aż 17 (słownie: siedemnaście)? Lekkie przegięcie, prawda? No ale w końcu wrócili. I to w bardzo mocnym składzie gdyż Jackowi Hiro towarzyszą Paweł Kolasa na basie, Jakub Kogut na perkusji oraz Marcin Urbaś na wokalu. I na tym nowym albumie słychać ich dojrzałość. Muzyczną oczywiście. Słychać, że dokładnie wiedzieli co chcą nagrać, jak to ma brzmieć i jak to skomponować. Dzięki temu płyta jest bardzo spójna, kapitalnie zagrana i zaaranżowana. Na dodatek to wszystko brzmi bardzo świeżo, słuchając "Nailed To Ignorance" nie ma się wrażenia, że stare pierniki wróciły bo nie mają co robić i zachciało im się odkurzyć starą nazwę. Death metal prezentowany przez Sceptic a.d. 2022 to nowe pomysły i jakość pozostające w szacunku dla poprzednich dokonań zespołu. Są urozmaicone riffy, intrygująca melodyka, solówki z najwyższej półki, rewelacyjny wręcz bas i trafiająca zawsze w punkt perkusja. Technicznie rzecz...

EMBRACE OF THORNS - Entropy Dynamics (2022)

  Ileż to w tych pięknych Atenach jest znakomitych kapel. To ewenement niemal na skalę światową. Bo Embrace of Thorns to również ateńczycy. I właśnie wydali nowy, znakomity album. Album pełen mroku, klątw i starożytnych demonów. Opętana muza dla opętanych dusz. Mało tu elementów typowych dla czegoś co nazywamy hellenic black metalem. Embrace podążają własną drogą której ostatecznym celem jest chaos i otchłań. Znakomicie łączą wpływy II fali black metalu z death metalową potęgą. Świeże, dynamiczne riffy, bębny jak z karabinu, mrożąca krew w żyłach atmosfera kultu ciemności. "Entropy Dynamics" to album bardzo różnorodny. Bywa raz agresywnie i dosadnie, a czasem klimatycznie ze świetnymi melodiami. To muzyka bogata w detale która wymaga od słuchacza należytej atencji. Jest poskładany z setek puzzli które dokładnie do siebie pasują. I ja was zachęcam do poświęcenia czasu temu albumowi. Świat kreowany przez Greków zdecydowanie jest tego wart. Entropia to chaos. I taki chaos to ja ...

THRONE OF BAAL - Chaos War Death (EP 2022)

  THRONE OF BAAL - Chaos War Death (EP 2022) Throne Of Baal Official to nasza rodzima załoga z Ostrowa Wielkopolskiego. 9 lat temu wydali debiut i na długi czas zamilkli. Teraz postanowili się przypomnieć metalowemu światu wydając epkę z siedmioma a tak naprawdę to czterema utworami. Ale o tym za chwilę. Zacznę od okładki. To oczywiście rzecz gustu i ważne, że podoba się zespołowi. No mi jakoś nie pasuje to na cover black metalowej płyty. No może w środku wkładki to tak, ale jako front to nie bardzo. Bałem się po jej zobaczeniu, że dostanę jakiś pompatyczny, a'la symfoniczny mdły metal udający jeszcze że jest black. Na szczęście tak nie jest. Bo black metal w wykonaniu Throne Of Baal to muzyka pozostająca w szacunku dla II fali black metalu zwłaszcza w norweskim wykonaniu. Już otwarcie albumu w postaci zdecydowanie najlepszego kawałka "Napalm brightens the Night", nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z piekielnymi dźwiękami w postaci ostrych riffów i infernal...

IMPRECATION - "In Nomine Diaboli" (2022).

  Szukacie do posłuchania na weekend zajebistego, nowego albumu death metalowego? To nie musicie tego robić dalej. Oto jest nowe dzieło zasłużonej kapeli z Teksasu. Imprecation powrócił. W jednym celu. Skopać metalowe tyłki jak najmocniej się da. Spora część z Was, mam nadzieję, zna tą/tę (zawsze mi się to pierdzieli, sorry) zacną ekipę. Powstałą w 1991 roku i padłą w 1998 (na koncie świetny demos). Powrót do żywych w 2009 i debiutancki album dopiero w 2013 roku. "In Nomine Diaboli" to ich aktualnie trzeci pełniak. I już jego początek nie pozostawia wątpliwości. Ekipa dowodzona przez wokalistę Dave'a Herrerę nie zawodzi. Atakuje z pasją i bestialstwem. Nisko nastrojone riffy miło chłoszczą nasze uszy. Zmienna dynamika, moc i brzmienie idealnie skrojone pod mój gust. Coś jakby spotkanie wczesnych Vital Remains, Incantation i Acheron. To ostatnie kojarzy się pewnie przez klimatyczne użycie klawiszy. Do tego przytłaczające zwolnienia tworzą opętańczy klimat. Świetny wokal i ...

MORTUOUS - "Upon Desolation" (2022).

  Uwaga fani death metalu! Nie zróbcie błędu i nie omińcie tego albumu. Bo to kawał kurewsko dobrego metalu. I znowu z Kalifornii. Uwielbiam otwarcie tej płyty. Pamiętacie scenę z Władcy Pierścieni gdy podczas wędrówki przez kopalnie Morii hobbici budzą zło? Pojawiają się złowrogie bębny i z trwogą czekasz na to co się wydarzy. I wtedy zamiast bandy goblinów powinni pojawić się Mortuous i rozjebać podziemia utworem otwierającym album czyli "Carve". Takie solidne uderzenie prędkości, mielące potężne, szarpiące riffy, mocne brzmienie basu i napędzająca wszystko perkusja pasowałyby idealnie do tego anturażu. Dalej robi się bardziej różnorodnie. Kolosalne zwolnienia miażdżą. Tu Immolation spotyka się z debiutem Amorphis a czasem nawet wczesnym My Dying Bride. Wybuchy infernalnej furii połączone z melancholią. Ale taką melancholią w postaci tęsknoty za piekłem. Jest gęsto, są okrutne solówki i chorobliwa atmosfera. A perkusji można słuchać i słuchać.... Ja w to wchodzę. I Wam szcz...

AUTOPSY - "Morbidity Triumphant" (2022)

I jest! Legenda powróciła. Po siedmiu latach oczekiwania Amerykanie powrócili z nowym albumem. I dodajmy od razu - albumem bardzo dobrym. Znów naparzają swoją odmianą death metalu. Tą, którą cisną już od - uwaga - 35 lat. I w sumie jest to fascynujące, że ciągle potrafią wydać świetną death metalową płytę. W mojej opinii lepszą niż poprzednik. Znów mamy ten ich punkowy death doom metal, jakże charakterystyczny dla nich. Z rzadko w sumie spotykanym przecież w death metalu groovem. Wiele tu usłyszymy bagnistych riffów, dzikie solówki i ten chorobliwy wokal Chrisa Reiferta. Chłopa który ma 53 lata a ma taki wygar! Autopsy potrafią jednocześnie chłodzić i rozpalać, zagrać wściekle a za chwilę ciężko i monumentalnie. A wszystko to sprawia wrażenie kontrolowanego chaosu. Od pełzającego horroru, poprzez rozrzucone flaki do agresywnego death. I z każdym kolejnym odsłuchem jest coraz lepiej. "Mental Funeral" będzie już na zawsze moim ulubionym albumem Kalifornijczyków. Ale ten nowy, t...

ANGRRSTH/CZORT - W czeluść (2022)

  No i mamy taki ciekawy splicik naszych krajowych BM załóg. Na początek atakuje Angrrsth z dwoma kawałkami: "Pętla" i "Przerwana". I jest to atak konkretny. Jest to wielowymiarowy black metal. W takim sensie, że tam bardzo wiele się dzieje na wielu płaszczyznach i dobrze jest się w ten materiał dobrze wsłuchać. Wsłuchać w szalejącą perkusję, monumentalne gitary i intrygujący wokal. Trzeba się wsłuchać żeby wejść w muzyczny świat kreowany przez Angrrsth. Pełen mrocznych i hipnotyzujących melodii. Te dwa kawałki zawierają wiele różnorodnych rozwiązań, które aż się proszą o dalsze rozwinięcie. Brzmienie czyste ale "nieprzeprodukowane". Jest dramatycznie, epicko. I choć normalnie czyste wokale w black metalu to raczej mnie mierżą, tak w tym przypadku pasują świetnie i przyczyniają się do stworzenia zajebistego klimatu całości. Po prawie czternastu minutach do akcji wkracza Czort. Ich propozycja to również dwa utwory "Żródło upadku" i "Ofiara...

ATONEMENT - Where The Light Is Devouring by Darkness (2022).

  Przyznam się szczerze, iż do tej pory Atonement to kojarzyło mi się z bardzo udaną płytą Immolation. Teraz się to zmieni. Atonement będzie mi się kojarzyło również z obiecującą polską kapelą, która w tym roku wydała swój debiut. Owa kapela została założona przez Predatora oraz Almighty Blasphemer'a. W 2020 wydali epkę. Następnie w zespole pojawili się basowy Drac oraz perkusista M. - goście znani m.in. z Arkony i Mystherium. I pyk. Wyszedł pierwszy pełniak. I trzeba przyznać uczciwie. To bardzo dobry album. Dodajmy od razu - death metalowy album. Jak na debiut to mamy tu do czynienia z bardzo dojrzałym i świadomym graniem. Z bardzo dobrymi kompozycjami w których czasem słychać black metalowe fascynacje z północnych kierunków. Posłuchajcie np. takiego "Ushur Daihir", jest potężny i złowieszczy. Cała płyta ma zresztą klimat zła. I taką niepokojącą atmosferę nadciągającej otchłani. Ma wiele zapamiętywalnych riffów (Bells of doom, Mor Gash), świetny bas i bardzo sprawne bęb...

MEDIEVAL DEMON - Black Coven (2022)

  , kurwa są ciary. Co to jest za album! Ale po kolei. Medieval Demon to ateński band za którym stoi postać Lorda Apollyon'a. Towarzyszy mu wokalista Sirokous a od trzech lat wspomaga ich nie kto inny jak legenda tamtejszej sceny Jim Mutilator (kiedyś Rotting Christ, Varathron, dzisiaj świetna Yoth Iria) Kapela istnieje z mniejszymi lub większymi przerwami od prawie 30 lat, a "Black Coven" to ich czwarty pełny album. I jest to prawdziwe black metalowe dzieło sztuki. Nie do końca wprawdzie typowe dla hellenic black metalu, ale spokojnie, wiele jego elementów odnajdziecie na tym albumie bez problemu. Ten album to klimat i atmosfera. Atmosfera piekła i chaosu. Album wypełniony bluźnierstwami, inwokacjami, krzykami i demonicznymi nawoływaniami. To jest opętana muzyka dla opętanych dusz. Pełne grozy klawisze, świetne, złożone kompozycje, chóry i czarno mszalne organy. Do tego momentami potrafią przypierdolić z furią godną największych mistrzów z północnej części Europy. Przesa...

BONES - "Sombre Opulence"

  Takie albumy jak debiut Belgów z BONES pt. "Sombre Opulence" mają tę moc, że mogą jednocześnie oczarować i odrażać. Bo to jest death metal który ma pogruchotać kości. A jednocześnie jego złożony czar nie pozwala przestać wchodzić w ten zakazany świat. Już pierwszy kawałek nie pozostawia złudzeń. Dziki, klasyczny death który w środkowej części czerpie garściami z dokonań ich ziomków z Possession. Dalej to ciągły napór sprawnego komanda w stylu starego Morbid Angel spotykającego Sadistic Intent. Posępne, często połamane riffy, przeciągłe niepokojące solówki, udręczony wokal z otchłani i szalona, ale pozostająca pod kontrolą perkusja. I idealnie w punkt dobrane brzmienie. Zresztą.... Tu nie ma co za wiele rozkminiać. To jest świetne death metalowe dzieło. I tu trza słuchać a nie pitolić. Polecam gorąco. Świetna rzecz....

SHADES OF DARKNESS MAGAZINE #2

  Jak wielką pasję i miłość do muzyki musi mieć człowiek aby stworzyć takie dzieło jak magazyn SHADES OF DARKNESS. To niepojęte wręcz, że takie "opasłe" tomiszcze jest dziełem praktycznie jednego maniaka. Tzn. oczywiście nie chcę marginalizować osób które mu pomagały a które on we wstępie skrupulatnie wymienia, ale ilość zgromadzonego materiału i ilość związanej z tym pracy mogą budzić tylko największy szacunek. Tak samo jak przygotowanie i sposób prowadzenia rozmów przez Welanda bo to on jest tu głównym sprawcą. Przygotowany merytorycznie, ciekawy zespołów i poglądów przepytywanych interlokutorów. Czyta się jednym tchem a sporo rozmów robi naprawdę duże wrażenie. Dla mnie, taką z gatunku niezapomnianych, jest wywiad z Lordem Kaosem. Tutaj duża zasługa również rozmówcy. Podoba mi się jego szczerość i w sumie dystans do własnej twórczości. Nie sili się na "kultowość", nie opowiada farmazanów jak to jego natchniona muzyka powstaje w leśnej głuszy albo p...

MEGADETH - "The Sick, The Dying… And The Dead!"

No i ciach, po 6 latach oczekiwania, święty obecnie Dave Mustaine uraczył nas nowym albumem Megadeth. Pewnie Dave nie jest świadomy, że znakomitą akcję promocyjną w Polsce przed ukazaniem się nowego pełniaka zrobiło zamieszanie z pewnym nowym podręcznikiem i znajdującą się w niej wzmianką o tej zasłużonej kapeli. Nie wiem jak to się przełoży na sprzedaż ale nowy album Megadeth warto kupić ze względu na jego zawartość muzyczną. Bo to dobry album. Pełen energii i klasycznych riffów. Ponad 60-cioletni Mustaine udowadnia że nie stetryczał a album nie jest odcinaniem kuponów od dawnej sławy. Przyznam się szczerze że od czasów "Youthnasia" kolejne płyty "przelatywały" przeze mnie. Miały lepsze i gorsze momenty ale żadna nie została nigdy ze mną na dłużej. Zmieniła to nieco "Dystopia". Miała pazur i przebój. "The Sick, The Dying… And The Dead!" jest w mojej ocenie jeszcze lepsza. Nic nie ma tu wprawdzie odkrywczego i w sumie dobrze, nie wi...

MISGIVINGS - Misgivings (2022)

  Kochacie Death Metal? To pokochacie ten album, posłuchacie go i będziecie błagać o jeszcze...Nie będę ściemniał. Na ten album trafiłem po rekomendacji Grzegorz Levi Łukowski . Nie znałem tej francuskiej ekipy w ogóle. Więc krótko: kapela z przerwami istnieje ponad 30 lat ale dopiero teraz nagrali debiutancki album. Wcześniej tylko dema, jakiś split. I cudownie że w końcu się zdecydowali bo to kurewsko zajebisty album. Klasyczne, brutalne death metalowe dźwięki. Hołd dla mistrzów gatunku z rejonów Morbid Angel, Angelcorpse, Deicide czy Impiety. Jest ciężar, moc, gniew i przemoc. Są nieludzkie riffy i napędzające całą akcję gary. Brzmienie w punkt, nie za ładne, nie za sterylne ale na tyle klarowne aby było słychać kunszt ekipy. Płyta nie nudzi ani przez moment. Jest opętana i szalona. Tak więc odwracać krzyże, pluć na sutanny. Misgivings nadchodzi. Poddaj się! Polecam mocno.

INHUMAN CONDITION - "Fearsick

  Jak idziecie do jakiejś znamienitej burgerowni i macie ochotę na burger bez wielu dodatków to bierzecie klasyka. A jak macie ochotę na death metalowy album i też chcecie klasyka bez wielu dodatków, to śmiało możecie sięgnąć po nowy album INHUMAN CONDITION pt. "Fearsick". Jak większość z Was pewnie wie, jest to ekipa która miała nagrać powrotny album Massacre. Ale coś tam nie pykło, Kam Lee dobrał sobie innych fachowców i Terry Butler został na tzw. lodzie. A że materiału coś tam naskrobał to wydał to pod szyldem jawnie do Massacre nawiązującym czyli Inhuman Condition. Teraz mamy już drugi więc pełny album tej ekipy i trzeba przyznać że jest fajnie choć nie bez wad. Mamy tu materiał w pełni nawiązujący do poprzedniej płyty czyli "Rat God". Klasyczne, death metalowe dźwięki rodem z Florydy, przeplatane potężnymi thrashowymi riffami. Znajdziecie na tym albumie sporo nawiązań do chwalebnej przeszłości tamtej sceny i tego w sumie należałoby się spodziewa...

IRONHAWK - Ritual of the Warpath.

  Dzisiaj polecę Wam coś fajnego. To znaczy fajnego dla tych którzy lubią cofnąć się w czasie do szalonych lat 80-tych. Kiedy metal nie miał tych wszystkich, coraz trudniejszych do zapamiętania, podgatunków. Kiedy thrash, speed, punk, black mieszały się w jednym kotle z którego wychodziła mieszanka mająca po prostu skopać tyłki słuchaczy. I w takiej kapsule czasu, przetrwał australijski Ironhawk . Kapela istnieje 10 lat ale dopiero teraz wydali debiutancki album. Wcześniej na koncie zaledwie dwie EP. Ten zacny band pochodzi z Tasmanii która jest w chuj daleko. Ta należąca do Australii wyspa do tej pory kojarzyła mi się z Diabłem Tasmańskim i regatami Sydney-Hobart. Teraz do tego zestawu dorzucam Ironhawk. Taka bezpretensjonalna mieszanka wszystkiego co znacie z czasów kształtowania się metalu w ich wykonaniu brzmi nad wyraz autentycznie. Tu Motorhead spotyka się z Sodom,Bathory, Discharge, Venom, The Exploited, Impaled Nazarene czy co tam sobie jeszcze usłyszycie. I wszystko pasuje...

KRISIUN - Mortem Solis.

  Zapewne każdy death maniak Krisiun zna. W końcu brazylijskie rodzeństwo młóci już od ponad 30 lat i właśnie wyszedł ich najnowszy, 12 już album. Ekipa ta miała wzloty i upadki wydając albumy przezajebiste jak np. "Conquerors of Armageddon" i takie dosyć bardzo przeciętne, jak np. wydany w 2015 roku "Forged In Fury". Generalnie ostatnie lata to Krisiun wypadał tak sobie, żaden z ostatnich albumów nie zrobił na mnie większego wrażenia. I biorąc to pod uwagę, to ten nowy "Mortem Solis" wypada w sumie całkiem nieźle. Są przebłyski powrotu do formy sprzed lat. Gdyby cała płyta była wypełniona takimi ciosami jak "Swords into flesh" to byłoby naprawdę elegancko. Tak dobrze jednak nie jest. Mocarne, brutalne i wypełnione agresją kawałki są przeplatane nudnymi przerywnikami i próbami wykreowania klimatu grozy co trochę nie wychodzi. Ale w sumie płyta jako całość wchodzi dobrze. Może próbują grać trochę nazbyt efekciarsko ale powoli wraca diabeł do dusz...

VERBERIS - Adumbration of the veiled logos.

  "Nie otwieraj, nie otwieraj, nie otwieraj bramy mroku" śpiewał legendarny polski metalowy bard. Musicie wiedzieć drodzy czytający, iż w przypadku nowego albumu Verberis, należy tę przestrogę wziąć sobie do serca. Bo ten album Was pochłonie i nie ma szans ucieczki z otchłani zgotowanej nam przez Nowozelandczyków. Żadnych. Wizjonerski black metal, równie momentami ortodoksyjny co atmosferyczny. Furia na przemian ze spokojem. Gitarowa nawałnica i atmosfera udręczenia z deklamacjami. Piekielny bas w splocie różnych stylów. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Do tego szalone bębny będące dziełem gościa z Ulcerate. Nie do podjebania. Jeżeli macie ochotę na szalony, opętany, nieprzewidywalny, black death metal to nie czekajcie ani chwili. Wessie was. Jak mnie.

DEATH DENIED - Through Waters, Through Flames (2022)

  Wyobraźcie sobie. Stara knajpa. Gęsto od dymu, piecze w oczy, gryzie w gardło. Przy stolikach, szemrane typy lecą z pokerem, na wcale nie małe stawki. Ktoś podchodzi do starej szafy grającej i włącza jakąś szmirę. Jedną, drugą, trzecią. I wtedy wstaje koleś co przed nim leży najwięcej sztonów i krzyczy z całych sił: Królestwo! Królestwo za dobry riff!!!....Gdyby tam byli goście z łódzkiego Death Denied i gdyby koleś spełnił obietnicę to byliby w chuj bogaci...Bo w riffy to oni umieją. Ale do rzeczy. Death Denied to kapela grająca muzykę z gatunku po który sięgam bardzo rzadko i chyba jeszcze o żadnym podobnym zespole tutaj nie pisałem. Szeroko rozumiane klimaty southern rockowo-metalowe to nie do końca moje kalesony ale ten zespół ma w sobie to coś, co od kilku dni nie pozwala mi się oderwać od ich najnowszej płyty. Album jest bardzo urozmaicony bo southernowa stylistyka miesza się tam ze stonerem, grungem czy nawet thrashowymi zagrywkami. Czasem bywa naprawdę ciężarnie i mocarn...

INFERNAL BIZZARE - "Mroczne dziedzictowo"

  Mam wrażenie że druga płyta pochodzącego z Łowicza Infernal Bizarre przechodzi jakoś tak po cichu a z pewnością zasługuje na nieco uwagi. Album ten zwie się "Mroczne dziedzictwo" i tak, zgadza się, w całości zaśpiewany czy raczej wyryczany jest w naszym ojczystym języku. Tytuł świetnie nawiązuje do zawartości. Bo zespół korzysta właśnie z takiego dziedzictwa. Dziedzictwa metalowego z lat 90-tych ze słyszalnym jednak wyraźnie własnym sznytem. Ekipa proponuje nam klasyczny death metal z thrashowymi naleciałościami. Bardzo sprawnie zagrany z naprawdę fajnymi pomysłami i kompozycjami. Przyciągają szczególnie ostre riffy, świetny wokal i perkusja trafiająca zawsze w punkt. Brzmienie to również plus. Nie ma niepotrzebnego w tym wypadku piwniczenia, ani też zbytniego przekombinowania i nadmiernej sterylności. Klasycznie i przyjemnie dla ucha. Duży plus. Na uwagę zasługują również teksty. Nie jest prostą rzeczą używać naszego języka w takiej muzyce. Bo zdarzają się ...

STILLBORN - "Cultura de la muerte"

  Pierwszą płytą jaką zakupiłem po urlopie jest wydany przez Godz Ov War Productions nowy pełniak STILLBORN - "Cultura de la muerte" i jestem w chuj z tego wyboru zadowolony. Szósty album tej ekipy to prawdziwy cios wymierzony we wszystkie pseudoświętości. Stillborn jak dotąd niesamowicie kosił na żywca oraz nagrywał płyty dobre i bardzo dobre. Teraz udało im się nagrać płytę zajebistą i to jest zajebiście fajne. Po tylu latach istnienia wciąż Killera stać na muzyczny rozwój i potęgowanie własnego wkurwu. Zero stagnacji. Zero kompromisów. Bestialski i odrażający death metal. Bez litości. Bez uśmiechania się do kogokolwiek. Jest gęsto i powietrze ciężko złapać. Zapiera dech jak przy najgorszym zapaleniu płuc. Ale do rzeczy. To co czyni "Cultura de la muerte" albumem zajebistym a nie dobrym to ekstremalne, kozacko napędzające się riffy. Chyba najlepsze jak do tej pory. Naprawdę dobrze się tego słucha i 30 minut zniszczenia mija bardzo szybko. I ta perkusja. Obijane...

Rotting Flesh - "Ancient Hymn".

  Po ośmiu latach milczenia Grecy z pięknych Salonik wydali czwarty długograj. To kapela założona równo 30 lat temu, mająca na koncie kilka demosów i debiut dopiero w 2003 roku. Rotting Flesh na nowym albumie dumnie niesie starożytny płomień pogańskiej wiary. Garściami czerpią z tradycji black metalowej helleńskiej sceny, zdecydowanie jednak dodając własny nieświęty pierwiastek, zdarza się że z elementami death metalu. Nie próbują przy tym być najbardziej agresywni, nie próbują być najbardziej mroczni, nie próbują być najbardziej melodyjni. Słychać że są naturalni i szczerzy a ja to kupuję w 100%. Świetnie się tego słucha, zwłaszcza że album nie jest jednowymiarowy i nie brakuje na nim urozmaiceń. Choćby w kawałku "Black Heresy" w którym atmosfera zdecydowanie gęstnieje. Ja tam lubię takie granie i polecam.

BAALZAGOTH - " Morbid Persceutions"

  Do tej pory miasto Kostrzyn nad Odrą kojarzyło mi się z tym, że leży nad Odrą, że organizowany był tam Pol'and'Rock festiwal oraz z klubem piłkarskim Celuloza. Teraz będzie mi się kojarzył głównie ze znakomitym death metalowym zespołem jakim już jest, a będzie jeszcze lepszym czyli Baalzagoth . Ich debiutancki LP " Morbid Persceutions" to przykład grania z pasją i sercem, to przykład jak oddać muzyczny hołd swoim idolom nadając temu własną formę. Grając z założenia old schoolowy metal łatwo popaść w przesadę i zostać niemal cover bandem. Na tym albumie ekipa sprawnie porusza się pomiędzy wpływami sceny florydzkiej, nowojorskiej czy nawet sztokholmskiej. Znajdziemy nawiązania do black metalu, średniego Behemotha a ostatni kawałek na albumie (świetny!) "In Nomine" brzmi początkowo jak Inqusition by przerodzić się w death/black metalowy hymn. Ten mix stylów brzmi naprawdę dobrze i naturalnie, świetnie się tego słucha, taki bezpretensjonalny deat...

COSMIC PUTRAFACTION - "Crepuscular Dirge for the Blessed Ones"

  Znów zawitamy do Włoch bo to co odjebał na ostatnim albumie Cosmic Putrefaction nie powinno przejść bez echa. Nowy album "Crepuscular Dirge for the Blessed Ones" to ponad 40 minut gęstego brutalnego death metalu z niekończącą się przestrzenią. To że za tym materiałem stoi praktycznie jeden muzyk wywołuje szok i niedowierzanie. Gabriele Garmaglia musi mieć miliony pomysłów na riffy, aranżacje i wielką muzyczną wyobraźnię komponując z takim rozmachem. Nagrał wszystko praktycznie sam korzystając jedynie z usług perkusisty, dodajmy od razu że znakomitego. Napisałem wcześniej, że to album brutal death metalowy. To jednak jedynie punkt wyjścia bo mamy tu masę różnych wpływów tworzących momentami pozorny chaos, który jednak Gabriele skutecznie trzyma w ryzach. Kosmiczny klimat apokaliptycznej zagłady towarzyszy nam niemal przez cały album, złowroga, przerażająca atmosfera albumu jednocześnie odpycha i przyciąga. Gęste riffy, głębokie brzmienie, przenikająca wszystko...

BOTTLEKOPF - "The jokes are over"

  Muszę przyznać że z każdym następnym odsłuchem nowy album śląskiego Bottlekopf podoba mi się coraz bardziej. Choć od razu szczerze powiem, że stylistyka w której porusza się ten zespół nie należy do moich ulubionych. Wydany 8 lat po debiucie, drugi ich pełnograj pt. "The jokes are over" możemy z grubsza określić mianem groove death metalu. Takiego który może budzić skojarzenia z Entombed AD oraz Sepultury z czasów Chaos A.D. i wcześniejszych. Nawet wokal można określić jako mix Petrova i Cavalery. Jest to oczywiście pewne uproszczenie gdyż jednak Bottlekopf robi swój metal w sposób czerpiący od wcześniej wspomnianych ale zdecydowanie jednak dodając do tego własny sznyt i pomysły. Bardzo podoba mi się początek albumu, rytmika gitar, fajny bujający riff, nieprzekombinowane brzmienie. Dalej jest coraz ciekawiej. Słychać że Ślązacy to świadomy i konsekwentny zespół. Fajnie brzmi "My breath" czy bardziej "czysty" gatunkowo "Guest". ...

POSTHUMAN ABOMIANTION - "Mankind recall"

  Ożesz kurwa. Ja pierdolę. I to powinna być cała recenzja drugiego albumu włoskich brutali z Posthuman Abomination . Przepraszam za atak wulgaryzmami od samego początku ale to co zrobili Włosi na tym albumie to przechodzi ludzkie pojęcie. Po kilkukrotnym odsłuchaniu "Mankind recall" mózg przestaje pracować na normalnych obrotach i jest bliski pogrążenia się w szaleństwie. Intensywność tej muzy jest na poziomie gdzie brakuje już jakiejkolwiek skali. Tempo, piekielne riffy, perkusista który na pewno gra więcej niż dwoma kończynami, podążające wściekle za nimi gitara i bas oraz głęboki wokal wprost z otchłani. Brzmienie surowe, naturalne, dla mnie w punkt. To naprawdę album którzy wszyscy fani brutalnego death metalu pokochają. Przynajmniej tak mi się wydaje. Polecam gorąco.

FRIGHTFUL - "Spectral creator"

Macie czasem tak, że pomimo, iż album spełnia wszelkie cechy żeby należał do Waszych ulubionych a coś nie pyka? Jest brzmienie, fajny groove, klimat, atmosfera i ulubiony gatunek ale coś jest nie tak? Jak tak miałem z debiutem naszych naszych rodaków z FRIGHTFUL "Spectral Creator". Wszystko się na tej płycie zgadza ale relacje między nami były na początku dosyć chłodne. Mając jednak świadomość że to jednak ze mną jest coś nie tak, dałem jej szansę i dziś jesteśmy razem. Szczęśliwi. Bo w końcu trafiło do mnie że to jest kawał świetnej muzy i ja nie mam żadnych wątpliwości że przyszłość może należeć do Frightful . Bo potrafią czerpać luz i radochę z grania, bo nie mają spiętej dupy i rozwijają się z materiału na materiał. Agresywny death/thrash/black czy co tam jeszcze, w ich wykonaniu brzmi autentycznie i choć osadzony w przełomie lat 80/90 nie sprawia wrażenia twórczości grupy rekonstrukcyjnej. Kapitalne riffy, melodyka pozwalająca zapamiętać wiele fragmentów, ...

CORPSESSED - "Succumb to rot"

Piątek 22 kwietnia przyniósł nam kolejną świetną death metalową płytę. Finlandia znów nie zawiodła i nowy pełnograj CORPSESSED to pozycja obowiązkowa. Na "Succumb to rot" dostaniemy bowiem kapitalnie zagrany pogrążony w mroku obskurny death. Z pewnością jest to jak dotąd najlepsze dzieło Finów, których rozwój z albumu na album obserwuję z niesłabnącym zainteresowaniem. Kreowany przez nich świat, pełen zwłok, zgnilizny i rozkładu potrafi całkowicie pochłonąć nieświadome swojego marnego losu ofiary. Brudne riffy, precyzja rytmiczna, intensywność i zmiany temp potęgujące wrażenie wszechogarniającej grozy. I wokal. Kurewsko dobry wokal. Warto zwrócić uwagę na niemalże epicki, kończący album utwór "Pneuma Akathartos". Najdłuższy, najbardziej zróżnicowany, fascynujący. Tak więc jeśli lubicie atmosferę krypt, lochów i innych tym podobnych dusznych klimatów to nawet się nie zastanawiajcie. Nowa płyta Corpsessed spełni wasze oczekiwania na 100%. Polecam.

BEYOND MORTAL DREAMS - "Abominations of the flames"

  Chcecie zbierać szczękę z podłogi? To posłuchajcie nowego albumu Australijczyków z BEYOND MORTAL DREAMS pt. Abominations of the Flames. To najlepsza dla mnie jak dotąd płyta w tym roku i nie wydaje mi się abym przesadzał. Death metal jaki proponuje załoga z antypodów oplata umysł setkami macek, wbija się w mózg i pozostaje w nim na długo. Już otwierający tytułowy utwór zabiją swoją intensywnością i wypełnieniem całej dostępnej muzycznej przestrzeni. Brutalne gitary i wokal świetnie współgrają z lżejszymi ale za to szaleńczymi solówkami granymi chyba przez samego Lucyfera. Bagniste brzmienie które czasem w niezwykle trafnym momencie bywa rozjaśnione przez wprowadzenie lżejszego gitarowego kontrastu. Całkowicie demoluje system kawałek They Are Seven, to pieprzona Death Metal Opera wykorzystująca różne rodzaje metalowej ekspresji i sięgająca po niebanalne rozwiązania. Ale cały czas jest mrocznie, cały czas czai się zło. Tu każda nuta jest przemyślana, nie ma przypadko...